„Apteka dla aptekarza” to koncepcja bez sensu

numer 1621 - 12.01.2017 ▶ Wywiad

WYWIAD Z TOMASZEM WRÓBLEWSKIM, prezesem i ekspertem fundacji Warsaw Enterprise Institute, rozmawia ANDRZEJ RATAJCZYK

Spadek wartości aptek oznacza, że banki będą zmuszone wypowiedzieć im kredyty obrotowe pod zastaw przedsiębiorstwa. Rodzina, która prowadziła aptekę jako rodzinny biznes, nagle straci zabezpieczenie na starość – mówi Tomasz Wróblewski.

Ostatnio wiele emocji wzbudził projekt reformy prawa farmaceutycznego, zakładający m.in. wprowadzenie ograniczeń w rozwoju sieci aptek. Zgodnie z proponowanymi rozwiązaniami apteki będą mogli otwierać jedynie farmaceuci. Czy koncepcja „apteka dla aptekarza” to w polskich warunkach dobre rozwiązanie?

Równie dobrze możemy zadać sobie pytanie, czy warsztat mechaniczny może być tylko własnością mechanika, a piekarnia musi być w rękach piekarza? Czy chleb od tego będzie lepszy? Ważne, żeby piekarz wypiekał chleb, aptekarz odpowiadał za leki, ale co do kwestii organizacyjnych i inwestycyjnych, to istotne jest, żeby robił to ktoś, kto się na tym zna. Dlatego koncepcja „apteka dla aptekarza” nie ma większego sensu. Z jednym wyjątkiem – chodzi o sieć, która dysponuje systemem dystrybucji, franczyzy aptekarskiej i w pełni kontroluje apteki, choć teoretycznie właścicielem jest kto inny, np. aptekarz.

Jakie będą makroekonomiczne skutki przyjęcia proponowanych zmian? Czy nowe przepisy będą korzystne dla przedsiębiorców, czy zyskają na tym pacjenci?

Efekty makroekonomiczne będą katastrofalne. Przede wszystkim gwałtownie spadnie wycena aptek. Podczas gdy do tej pory kupującym mógł być każdy, teraz lista skurczy się do kilku tysięcy osób. Spadek wartości aptek oznacza, że banki będą zmuszone wypowiedzieć im kredyty obrotowe pod zastaw przedsiębiorstwa. Rodzina, która prowadziła aptekę jako rodzinny biznes, nagle straci zabezpieczenie na starość. Coś, co miała nadzieję spieniężyć i żyć z tego na stare lata, nagle straci gwałtownie na wartości. Nie będzie mogła również przekazać tego w spadku rodzinie, chyba że dzieci również będą aptekarzami.

Upadek aptek oznacza poważne problemy dla hurtowni, spadki wpływów do budżetu, a dla pacjentów utratę wielu dogodnych punktów nabycia lekarstw. Ostatecznie kontrolę nad aptekami przejmą wielkie międzynarodowe sieci franczyzowe i to, co było w 96 proc. polskim biznesem, stanie się jeszcze jedną zagraniczną siecią.

Niedawno Sejm przyjął zmiany do ustawy o instytutach badawczych, także medycznych, które zakładają m.in. odwoływanie dyrektorów, wicedyrektorów i rady naukowej instytutów przez odpowiednie ministerstwa. Obniżone zostały również wymagania dla władz instytutów. Czy proponowane zmiany idą w dobrym kierunku?

Co do zasady, zależy nam na podnoszeniu profesjonalizacji ważnych instytucji publicznych. Rozumiem chęć uproszczenia procedur nominowania kierownictwa instytucji naukowych przez ministra, może należało skończyć z fikcją. Nie rozumiem jednak, dlaczego to ma być okazja do zaniżania poziomu kandydatów. To nie służy nikomu z wyjątkiem ludzi, którzy nie powinni zajmować tych stanowisk.

Zdaniem prof. Michała Kleibera, byłego prezesa Polskiej Akademii Nauk, zmiany powinny iść w kierunku pomocy instytutom w nawiązaniu współpracy z biznesem. Co Pan o tym sądzi?

To jest dokładnie to, co rozumiem przez konieczność podnoszenia standardów – dobieranie ludzi z doświadczeniem rynkowym i kontaktami w świecie.

 

Powrót

© FORUM S.A