Niepamięć epidemią afery Amber Gold

numer 1621 - 12.01.2017 ▶ Polska

ŚLEDZTWO Nie było żadnych sygnałów, które wskazywałyby, że dojdzie do afery Amber Gold. Szkoda, że nie wiedzieliśmy o przekrętach spółki, którą kierował Marcin P., w 2009 r., czyli przed wybuchem skandalu – przyznała podczas wczorajszego przesłuchania komisji ds. Amber Gold Anna Skupna, prezes Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.

Anna Skupna w czasie ujawnienia afery Amber Gold była najważniejszą osobą w gdańskim sądownictwie. Wczoraj, podczas przesłuchania pani prezes przez sejmową komisję zajmującą się sprawą, próbowano ustalić, jakie konsekwencje wyciągnięto z pracy gdańskich sędziów, którzy zwlekali z badaniem licznych nieprawidłowości związanych ze skalą oszustw Marcina P. – Po ujawnieniu afery przeprowadzono bardzo wiele lustracji. Była również wizytacja przedstawicieli Sądu Okręgowego w Poznaniu zlecona przez ministra – przekonywała Anna Skupna. Sędzia nie wspomniała jednak o tym, że jednostki, którymi kierowała, podjęły się wspomnianych działań dopiero w 2012 r., kiedy spółka upadła. Natomiast afera Amber Gold zaczęła się w 2009 r.

– Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy o tej aferze – kontynuowała prezes sądu. Do przesłuchania Anny Skupnej odniósł się Stanisław Pięta, poseł PiS‑u. – Gdy zadawaliśmy konkretne pytania, pani prezes zasłaniała się niepamięcią. Fakty są jednak takie, że nadzór Sądu Apelacyjnego w Gdańsku nad sprawą był prowizoryczny – mówi nam Pięta.

Wczoraj członkowie komisji ds. Amber Gold mieli podsumować również dotychczasowe przesłuchania. – Na pewno sformułujemy wnioski dowodowe do organów ścigania. Podejmiemy także decyzję o przetasowaniach w składzie komisji – dodał poseł PiS‑u.

(kd)

Powrót

© FORUM S.A