Koniec maratonu wyborczego nad Sekwaną

numer 1752 - 19.06.2017 ▶ Świat

Wczoraj odbyła się we Francji druga tura wyborów parlamentarnych. Już przed ogłoszeniem oficjalnych wyników wiadomo było, że większość w Zgromadzeniu Narodowym – niższej izbie francuskiego parlamentu – zdobędzie partia En Marche! prezydenta Emmanuela Macrona.

Przed rozpoczęciem wczorajszego głosowania Francuzi zadawali sobie dwa pytania: jaka będzie frekwencja podczas drugiej tury wyborów oraz jak rozłożą się głosy dla partii opozycyjnych wobec centrowego ruchu En Marche!, na którego czele stoi nowo wybrany prezydent Emmanuel Macron. W południe frekwencja wyborcza wyniosła nad Sekwaną ok. 17,75 proc. Oznacza to, że była niższa o 2 proc. od tej sprzed tygodnia, z tej samej godziny. „W 2012 r. frekwencja w południe wynosiła 21,41 proc., w 2007 r. – 22,89 proc. zaś w 2002 r. – 20,79 proc.” – przypomniał wczoraj na swojej stronie internetowej francuski resort spraw wewnętrznych. Sprawdziły się zatem zapowiedzi francuskich politologów o tym, że tamtejsze społeczeństwo jest już zmęczone maratonem wyborczym trwającym od 23 kwietnia (dwie tury wyborów prezydenckich i dwie tury wyborów parlamentarnych).Wczorajsze głosowanie, którego oficjalne wyniki mają być znane dziś przed południem, tak naprawdę niczego nie wniosło w kontekście podziału mandatów do Zgromadzenia Narodowego. Już po ubiegłotygodniowej pierwszej turze było wiadomo, że większość w niższej izbie francuskiego parlamentu zdobędzie partia En Marche!, wspierana przez Ruch Demokratyczny (MoDem) François Bayrou. Według wstępnych obliczeń wspólnie uzyskają oni ok. 470 mandatów w liczącym 577 miejsc Zgromadzeniu Narodowym. Ostatni raz tak zdecydowaną większość w parlamencie miała Unia na rzecz Republiki (UDR), kierowana przez Charles’a de Gaulle’a, która w wyborach w 1968 r. zgarnęła ponad 80 proc. mandatów. Po wczorajszym głosowaniu Republikanie wraz z sojusznikami mogą liczyć na ok. 60 miejsc, Partia Socjalistyczna na mniej więcej 25 miejsc, radykalna lewica i jej komunistyczni sojusznicy na 10–16, a skrajnie prawicowy Front Narodowy na maksymalnie 6 mandatów.



Niedzielne wybory odbyły się w 573 jednomandatowych okręgach wyborczych na terenie całej Francji. Jeden okręg liczył ok. 125 tys. mieszkańców. W pierwszej turze udało się wybrać zaledwie czterech deputowanych, którzy dostali poparcie ponad 50 proc. wyborców. Ogółem we wczorajszej drugiej turze wyborów startowało 1146 kandydatów. Połowę z nich stanowiły kobiety. Następne wybory do Zgromadzenia Narodowego odbędą się we Francji za pięć lat.

Autor: Konrad Wysocki

Powrót

© FORUM S.A