Afera melioracyjna w fazie końcowej

numer 1776 - 17.07.2017 ▶ Polska

W śledztwie dotyczącym afery melioracyjnej nie zgromadzono zasadniczych dokumentów – twierdzi prokurator Aldona Lema z Prokuratury Krajowej. Obecnie materiał dowodowy został zabezpieczony już niemal w całości, co umożliwi podjęcie kluczowych decyzji.

Afera melioracyjna wybuchła przed trzema laty jeszcze za czasów rządów koalicji PO i PSL-u. W Zarządzie Melioracji – jednostce podległej marszałkowi zachodniopomorskiemu Olgierdowi Geblewiczowi z PO – prokuratura ujawniła gigantyczną aferę korupcyjną. W początkowym etapie śledztwa ustalono, że zostało ustawionych ponad 30 przetargów na roboty melioracyjne na kwotę 150 mln zł.

Zarzuty o ustawianie przetargów i stworzenie zorganizowanej grupy przestępczej usłyszał Tomasz P., dyrektor Zarządu Melioracji, a także kilku właścicieli firm, którzy wygrywali ustawione przetargi. Tomasz P., prominentny działacz PO, przed zatrzymaniem był wręcz pupilem marszałka Olgierda Geblewicza i byłego ministra środowiska Stanisława Gawłowskiego, szefa PO na Pomorzu Zachodnim.

Korupcja w Zarządzie Melioracji była tak widoczna, że nawet ABW i prokuratura w czasach rządów PO nie mogły na to przymykać oczu.

Początkowo śledztwo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Szczecinie, następnie przeniesiono je do apelacji. W ubiegłym roku decyzją prokuratora generalnego śledztwo prowadzi Prokuratura Krajowa.

Kiedy przejęła sprawę, okazało się, że najważniejszych dokumentów nie zabezpieczyły ani szczecińska delegatura Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ani prokuratura okręgowa prowadząca postępowanie. – Stąd decyzja o wyznaczeniu innej delegatury ABW – mówi prokurator Aldona Lema, naczelnik wydziału Prokuratury Krajowej w Szczecinie. – W tej chwili kończymy fazę gromadzenia tych dokumentów. Następnie na podstawie tak zgromadzonego i ocenionego materiału dowodowego prokurator przystąpi do zasadniczych czynności w śledztwie.

Przez rok zgromadzono gigantyczny materiał dowodowy, obejmujący kilkadziesiąt tysięcy stron dokumentów. Od roku pracuje nad nim intensywnie trzech prokuratorów. Obejmuje on znacznie większą liczbę przetargów, niż było to w początkowym etapie śledztwa, i kwotę nie 150, ale kilkuset milionów, które wydano na ustawione przetargi.

Większość środków wydanych w ustawionych przetargach pochodziła z unijnych programów operacyjnych. Dlatego istnieje duże ryzyko, że Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego będzie musiał je zwracać.

Autor: Tomasz Duklanowski

Powrót

© FORUM S.A