​Fatalne zauroczenie

numer 1799 - 12.08.2017 ▶ Polska



PRAWO Sędzię Magdalenę P. z Gdańska łączyły intymne relacje z adwokatem Piotrem P. Na tym jednak nie poprzestali. Podczas romansu kobieta podejmowała decyzje korzystne dla klientów kochanka. Skandal wybuchł dawno temu, ale dopiero teraz zapadają ostateczne decyzje – prawomocnie została skazana, ale dyscyplinarka trwa.

Złodziej, lubieżnik, łapówkarz, pirat drogowy, oszustka... – takie przypadki sędziów doskonale znamy, bo wielokrotnie opisywaliśmy podobne perypetie na łamach „Codziennej”. Ale sędzia wydająca dziwnej treści postanowienia i wypuszczająca z aresztu bandytów, bo podejrzany jest klientem jej kochanka? Tego jeszcze chyba nie było, a wydarzyło się naprawdę.

Szokująca historia zaczęła się wiele lat temu – w 2005 r. funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego zatrzymali znanego w Gdańsku adwokata Piotra P., który często bronił lokalnych gangsterów. Cieszyli się oni dziwną łaskawością wymiaru sprawiedliwości. Zwłaszcza gdy ich sprawa trafiała do pewnego wydziału karnego.

Rozwiązanie zagadki zaskoczyło śledczych. Ustalili bowiem (m.in. dzięki podsłuchom telefonu mecenasa), że adwokat jest w bardzo bliskich relacjach z Magdaleną P., sędzią Sądu Rejonowego w Gdańsku. – To był intymny związek – przyznała prawniczka. Niestety, zadurzona w adwokacie sędzia zaczęła przychylniej traktować osoby, które on reprezentował. Co ważne – nie brała za to łapówek, robiła kuriozalne „przysługi” mężczyźnie, w którym była zakochana.

Podczas prokuratorskiego śledztwa postawiono Magdalenie P

Pozostało 51% treści.

Autor: Grzegorz Broński

Wykup prenumeratę Powrót

© FORUM S.A