​Handlowe relacje dwustronne (2)

numer 1799 - 12.08.2017 ▶ Gospodarka

HANDEL MIĘDZYNARODOWY USA to specyficzna gospodarka, z większością krajów to państwo ma deficyt handlowy. Przykładem tego są relacje z dwoma sąsiadami. Nie dziwota więc, że z Chinami są na minusie.

A Unia Europejska? Tu głównym partnerem Chin są Niemcy. Obroty – i to nie tylko z powodów geograficznych, lecz także unijnej polityki – są jednak znacznie mniejsze. W 2007 r. Chiny w relacji z Niemcami notowały nadwyżkę handlową. Nieznaczną, bo mniejsza niż 2,5 mld dol., co przy eksporcie na poziomie 48,7 mld dol. nie świadczyło o niczym szczególnym. Przy tej nieznacznej nadwyżce Chiny więcej importowały środków transportu, a przewagę eksportu nad importem notowały, co ciekawe, w zakresie sprzętu maszynowego. 

Oczywiście zarówno dla Niemiec, jak i USA czy Japonii, istotnym czynnikiem jest obecność firm z tych krajów na rynku chińskim, co poniekąd zaciemnia obraz relacji handlowych, bo zapewne Niemcy importują także produkty tworzone w niemieckich przedsiębiorstwach ulokowanych w Chinach. Dwa lata temu to Niemcy w relacji handlowej z Chinami wyszły na prowadzenie, notując nadwyżkę na poziomie ponad 14 mld dol. Kluczowym czynnikiem ich sukcesu była sprzedaż środków transportu. Trudno się temu dziwić, bo rynek chiński stał się coraz większym odbiorcą niemieckich samochodów z wyższej półki, czyli produktów Daimlera i BMW.

Pozycja innych europejskich krajów była już słabsza, a na pewno relacja z Chinami znacznie bardziej kłopotliwa. Wielka Brytania, zajmująca drugie miejsce w 2015 r. w kontynentalnym rankingu, i Holandia, z którą zamieniła się miejscami w 2007 r., generowały nieznaczny eksport do Państwa Środka przy znaczącym imporcie. Osiem lat różnicy nic szczególnego nie zmieniło w tej relacji, co pokazuje zarazem obraz sytuacji w zachodniej części kontynentu.

A Polska? Także jesteśmy na minusie i jeśli wierzyć publikowanym statystykom, w 2015 r. był to deficyt ponad 10 mld dol. Spory, zważywszy, że nasz eksport dwa lata temu nie przekroczył 3 mld dol. W 2007 r. notowaliśmy mniejszy deficyt, ale też globalne obroty naszego handlu z Chinami były znacznie mniejsze. Chiny pozostają więc fabryką świata, i to nie tylko dla tych najbogatszych krajów. Przewagę handlową w relacjach z Pekinem mają mocno zaawansowani technologicznie sąsiedzi, czyli kraje wydające bardzo dużo na badania i rozwój.

Z kolei USA to specyficzna gospodarka. 2015 r. to dla nich deficyt handlowy z całym światem. Podobnie było w latach 2007 i 2010. To, co jest jednak charakterystyczne, to rosnący poziom tego zjawiska, bo w 2015 r. jego wartość była już blisko 800 mld dol. Dla USA pierwszym partnerem handlowym pod względem obrotów są Chiny, ale decyduje o tym znaczący import z tego kraju. USA największą wartość eksportu notują do swoich sąsiadów, czyli Meksyku i Kanady. O ile sytuacja Kanady jest niejako naturalna, to Meksyk wyraźnie zyskał na utworzeniu w 1994 r. NAFTA, czyli północnoamerykańskiej strefy wolnego handlu.

W 2007 r. to do Kanady USA wyeksportowały najwięcej. Wartość eksportu zbliżyła sie do kwoty 250 mld dol., ale import z północy był o prawie 70 mld dol. większy. Oczywiście nie wszędzie USA notowały deficyt, spora nadwyżka widoczna była w segmencie maszyn i urządzeń oraz w wymianie związanej z dobrami inwestycyjnymi.

Tuż po gospodarczym kryzysie Kanada utrzymała pierwsze miejsce, a deficyt handlowy w 2010 r. był dla USA mniejszy i zamknął się kwotą 40 mld dol. Trudno powiedzieć, czy był to przełom, ale od kilku lat deficyt handlowy z Kanadą dla USA nie jest już takim problemem. Potwierdził to właśnie 2015 r., gdy jego wartość zmalała do poziomu 22 mld dol.. USA utrzymały silną pozycję w handlu sprzętem elektronicznym i maszynami przemysłowymi. Mocna przewaga Kanady widoczna była w segmencie paliwowym czy – co może być pewnym zaskoczeniem – w zakresie środków transportu.

Autor: Rafał Grodowski

Powrót

© FORUM S.A