Polskie drzewo w Gruzji

numer 1826 - 14.09.2017 ▶ Publicystyka

GEOPOLITYKA Za kulisami polsko-gruzińskiej współpracy



Naród gruziński nigdy nie zapomni śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w chwili zagrożenia naszej niepodległości przybył do Tbilisi – powiedział delegacji z Polski rektor Akademii Policyjnej płk Giwi Mikanadze. A jednak przyjaźń oparta na symbolach zamienia się w konkrety.

Delegacja z IPN‑u z prezesem Jarosławem Szarkiem na czele wróciła z kilkudniowego pobytu w Gruzji, gdzie wraz z dyrektorami tamtejszych archiwów planowała polsko-gruzińskie przedsięwzięcia. Owocem dotychczasowej współpracy jest m.in. czterystustronicowa książka, zawierająca dokumenty o polskich ofiarach wielkiego terroru, który Stalin przeprowadził w latach 1937–1938 na mieszkańcach swojego państwa.

– Polacy byli oskarżani o szpiegostwo na rzecz Polski i innych państw, o udział w spiskowych organizacjach i o wrogi stosunek do systemu komunistycznego – tłumaczy „Codziennej” dr Stanisław Koller. – Były takie wypadki, jak ten Eleonory Tubały, która została skazana za to, że nie złożyła donosu na męża, rzekomo działającego w nielegalnej organizacji – opowiada historyk z IPN‑u. Polka została rozstrzelana, a w protokołach przesłuchań ofiar wielokrotnie znajdujemy przyznanie się do winy, które wymuszano przez brutalne tortury.

Koller opowiada, że większość protokołów jest sfingowana, a zarzuty są absurdalne. – Ludzie przyznawali się do uczestnictwa w spisku na życie Stalina. Proszę sobie wyobrazić niepiśmiennego chłopa z Kaukazu, który porywa się na zamordowanie jednego z najlepiej strzeżonych na świecie dyktatorów. Absurdalne! – mówi. Taką wiedzę możemy otrzymać tylko dzięki otwartości gruzińskich archiwów – postępują więc badania nie tylko nad losem naszych rodaków, ale także nad mechanizmem represji w Związku Sowieckim.

Górale z Kaukazu dotrzymują słowa

Podczas oficjalnych delegacji i konferencji uczestnicy muszą wykazywać się życzliwością, choćby pozorną. Jednak gościnni Gruzini chcą Polakom dać więcej, niż przewiduje oficjalny protokół. Gdy sześcioosobowa delegacja z IPN‑u wylądowała o godz. 5 rano na lotnisku w Tbilisi, została powitana przez wszystkich współpracowników z Akademii Policyjnej, m.in. rektora, dyrektora i wicedyrektora archiwum. Gruzini przyjechali na lotnisko bladym świtem jedynie zaledwie na 10 minut – chcieli powitać „drogich gości” na swojej ziemi. W każdej gruzińskiej placówce archiwalnej na historyków czekały gotowe dokumenty dotyczące polskiej historii – niektóre nawet z XVII w., ale najwięcej z okresu komunistycznego, gdy bestialskie represje spadały na całą ludność, także polską.

Spotkanie grupy roboczej odbyło się za zamkniętymi drzwiami – podjęto kilka nowych projektów, m.in. przygotowania wystawy o gruzińskich oficerach służących w Wojsku Polskim zaraz po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. Oba zespoły, dodatkowo z ukraińskim historykiem, prof. Jurijem Szapowałem, mają wydać książkę o niszczeniu przez bezpiekę dokumentów – to temat nadal znany tylko pobieżnie. Współpraca polsko-gruzińska może to zmienić.

Podczas rozmów archiwistów obu krajów decydowano także o bardziej dyskretnych sprawach i nieznanych dotąd dokumentach. Jakich? Marzena Kruk, dyrektor archiwum IPN‑u, komentuje to przypuszczenie tylko zdawkowym uśmiechem Mony Lisy. Jednak jeden wniosek jest pewny – wzajemne zaufanie instytucji z Polski i Gruzji jest coraz silniejsze. Zapewnienia ze strony Gruzinów są zawsze wiarygodne – gospodarze byli pod wrażeniem, że prezes IPN‑u, będący w urzędniczej hierarchii w randze polskiego ministra, odwiedza mniejsze archiwa, takie jak w Kutaisi czy Batumi. Dało się odczuć, że drzwi do pomieszczeń z dokumentami szeroko się otworzyły. Dr Dariusz Rogut już złożył zapotrzebowanie na dokumenty dotyczące sowieckiego obozu kontrolno-filtracyjnego, w którym w latach 1945–1947 przetrzymywani byli także polscy mundurowi.

Między Kaukazem a Bałtykiem

Obecność Polaków na Kaukazie nigdy nie była zbyt liczna, ale jakościowo prezentowała dużą wartość. – W XIX w. część Polaków zaangażowanych w działania niepodległościowe została zesłana pod Kaukaz na przymusowe osiedlenie – tłumaczy genezę zjawiska dr Marcin Majewski. – Ich dzieci włączyły się w budowę ówczesnej Gruzji, oczywiście w ramach Imperium Rosyjskiego. Choć procentowo nie było ich dużo, to jednak byli reprezentowani w środowisku elit: architektów, ludzi kultury i sztuki, a także inżynierów uczestniczących np. w budowie kolei.

Historyk przypomina, że w 1921 r. Gruzja straciła niepodległość i wielu Polaków wyjechało do odrodzonej Rzeczypospolitej. Byli jednak i tacy Polacy, którzy zapuścili korzenie na Kaukazie i pozostali w skomunizowanej Gruzji. To właśnie oni padli ofiarą represji, które jeszcze głębiej chce zbadać IPN. Dzięki wspólnej historii rozwija się dzisiejsza współpraca między instytucjami. Dyrektor Marzena Kruk zapewniła, że zorganizuje dla gruzińskich pracowników szkolenia z nowoczesnych metod konserwacji dokumentów. Wiceminister spraw wewnętrznych Gruzji prosił o przyjazd ekipy prof. Krzysztofa Szwagrzyka, gdyż także na Kaukazie zaczęły się poszukiwania oraz ekshumacje poległych i pomordowanych.

Współpraca na wszystkich szczeblach

Wkrótce w Gruzji pojawią się przedstawiciele innych polskich instytucji – Gruzini zapraszają do współpracy i negocjują warunki. A ile rozmów odbywa się w kuluarach i jakie to przyniesie owoce, okaże się w najbliższych latach. Temu wszystkiemu patronuje śp. Lech Kaczyński – delegacja IPN‑u złożyła kwiaty pod pomnikiem polskiego prezydenta, w Batumi tysiące turystów spacerują po bulwarze Lecha i Marii Kaczyńskich, imię prezydenta jest często przywoływane w oficjalnych i nieoficjalnych rozmowach.

Był to zapewne jeden z powodów, dla których delegacja z IPN‑u została zaszczycona posadzeniem pierwszego drzewa przy Alei Przyjaźni w Akademii Policyjnej w Tbilisi. Dopiero dwa dni później swoje drzewo posadzili tam Amerykanie z Biura ds. Narkotyków i Międzynarodowego Egzekwowania Prawa z Departament Stanu USA. Ameryka jest potężna, to oczywiste, ale Polacy to prawdziwi przyjaciele – to jest oczywiste w nie mniejszym stopniu – czytamy w wymownych gestach strony gruzińskiej.

Rok 2018

– Gruzini są wybitnym przykładem tego, jak pamięć o własnej tożsamości pozwala przetrwać trudne czasy – wypowiadał się dla gruzińskiej telewizji prezes IPN‑u Jarosław Szarek. Jako przykłady podawał zwłaszcza okres komunizmu i ogromne dysproporcje sił między Rosją (dziś 150 mln mieszkańców) a Gruzją (4 mln mieszkańców). – A jednak potrafiliście przetrwać i odzyskać niepodległość – mówił. Dr Szarek zwrócił się do widzów: – Już dziś zapraszamy wszystkich Gruzinów na obchody stulecia niepodległości, to jest nasza wspólna rocznica.

Okazuje się, że 2 tys. km między naszymi krajami to mniejszy dystans niż z Warszawy do Berlina. Gruzini obiecali, że będą podlewali polskie drzewo przy Akademii Przyjaźni. – Ale musicie do nas często przyjeżdżać. Musimy nadrobić całe stulecie, gdy tak bardzo utrudniano nam współpracę – słyszy polska delegacja na pożegnanie. Teraz to my musimy dotrzymać słowa.



Autor jest asystentem prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

 

Autor: Jakub Augustyn Maciejewski

Powrót

© FORUM S.A