​Dyzma w negatywie

numer 1826 - 14.09.2017 ▶ Publicystyka



KINO Marek jest wykształcony, inteligentny i odporny na łapówki. Ale mimo to nominacja na wiceministra jest dla niego zaskoczeniem. I choć Marek to przeciwieństwo Nikodema Dyzmy, to jednak te przeciwieństwa się nie przyciągają. Generalnie w tym filmie nic nie przyciąga.

Grzegorz Małecki, aktor popularny i dobry. Genialny w teatralnych rolach dramatycznych. Przyjemny w rolach filmowych i serialowych. Jednak jego udział w produkcji „Na układy nie ma rady” jest dowodem na to, że nawet najlepszy aktor nie jest w stanie unieść mizernego scenariusza i wykrzesać więcej ze sztampowej reżyserii.

Małecki wciela się w Marka, specjalistę od środowiska, który ku swojemu zaskoczeniu dostaje ministerialny stołek. Wraz z władzą i pieniędzmi przychodzą same kłopoty. Nagle żona i znajomi zaczynają upatrywać w nim jedynie człowieka wpływów, z których trzeba jak najszybciej skorzystać. Dziennikarze szukają sensacji, służby planują prowokacje, a przed gabinetem ustawia się kolejka biznesmenów, którzy będą chcieli ministra przekupić.

Cóż z tego, że pomysł na komedię jest i ciekawy i z życia wzięty, skoro podczas półtoragodzinnej komedii w dużej sali kinowej nie zaśmiał się… nikt.



Autor: Sylwia Krasnodębska

Powrót

© FORUM S.A