​Konsumpcja i inwestycje stale rosną

numer 1826 - 14.09.2017 ▶ Gospodarka



HANDEL Tempo wzrostu zarówno eksportu, jak i importu – licząc rok do roku – przyspieszyło w lipcu, ale bardziej dynamicznie wzrasta import – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. – To dowód, że w Polsce rośnie konsumpcja, popyt na towary i rozpędzają się inwestycje – uważają eksperci.

W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku po lipcu br. eksport wzrósł o 7 proc., a import o 9,6 proc. – Z jednej strony w handlu zagranicznym mamy ożywienie, ale jednocześnie to ożywienie jest znacznie mocniejsze po stronie importu niż eksportu. Do niedawna w handlu zagranicznym mieliśmy nadwyżkę, ale ona się powoli zamienia w deficyt – komentuje Piotr Bielski, ekonomista z BZ WBK.

Jego zdaniem dzieje się tak za sprawą wyraźnego ożywienia popytu krajowego. – Dane GUS‑u mogą świadczyć o mocnym wzroście konsumpcji oraz prawdopodobnym ożywieniu w inwestycjach – twierdzi Bielski. Podobnie oceniają sytuację inni eksperci. Według nich najnowsze dane o handlu zagranicznym mogą oznaczać, że polskie firmy rozwijają swoją produkcję, zamawiają sprzęt, materiały i będą więcej wytwarzały. – Część produkcji może zostać przeznaczona na sprzedaż zagraniczną. Rosnący import może więc w pewnym stopniu służyć w przyszłości większemu eksportowi – komentują analitycy.

W podobnym tonie wypowiedział się Bohdan Wyżnikiewicz, prezes Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych. Zwrócił uwagę na dobry wynik w handlu z Niemcami, których udział w naszym eksporcie wyniósł 27,2 proc. – Niemcy są największą gospodarką europejską, są wymagającym rynkiem. Jeżeli udaje się nam lokować nasze towary na trudnym rynku niemieckim, to znaczy, że potrafimy być konkurencyjni jakościowo i cenowo. To rozszerza nasz potencjał eksportowy – zauważył szef IPiAG.

Bartłomiej Biga, ekonomista z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, twierdzi, że popularności polskich produktów za granicą sprzyja wciąż słaby złoty oraz nadal niskie koszty pracy w Polsce. Dodaje jednak, że popularność polskich produktów nie zawsze wynika wyłącznie z ich konkurencyjnej ceny. – Są obszary, np. żywność, gdzie nasi producenci cieszą się dużym uznaniem – zaznaczył. Spytany, dlaczego import rośnie szybciej od eksportu, wyjaśnił, że to głównie zasługa silnej konsumpcji w kraju. – Możliwej dzięki wzrostowi płac, a także poprawie kondycji finansowej polskich rodzin, jaka dokonała się m.in. w rezultacie programu 500+ – zaznaczył Biga.

(jak, PAP)

Powrót

© FORUM S.A