​Polityczne Gran Derbi (1)

numer 1850 - 12.10.2017 ▶ Gospodarka



MAKROEKONOMIA Katalonia walczy o niepodległość. Jednak ten region autonomiczny nie jest wcale najbogatszy w Hiszpanii, a jego ekonomiczna relacja z innymi krajami nie pokazuje znaczącej różnicy w stosunku do reszty królestwa.

Tym razem rywalizacja między Barceloną a Madrytem nie ma piłkarskiego charakteru. Od 1 października konflikt między Katalonią i resztą kraju to typowa polityka. Referendum, które zdaniem Madrytu było nielegalne, a zdaniem władz Katalonii jest dowodem niepodległościowych aspiracji całego regionu, uderzyło mocno w rynek giełdowy. Madrycki indeks w tygodniu po referendum stracił ponad 1,8 proc., ale gdyby nie końcówka tygodnia, byłoby jeszcze gorzej. Czy ewentualny rozwód uderzy w gospodarkę i jak dużo straci Hiszpania, a co zyska (jeśli w ogóle ) Katalonia?

Hiszpania jak i każdy inny kraj, cechuje się regionalnym zróżnicowaniem. Regionów, a dokładnie autonomicznych wspólnot jest 17, z tego dwie są typowo wyspiarskie. Baleary i Wyspy Kanaryjskie. Największa pod względem obszaru, i to zdecydowanie, jest Kastylia i Leon. Andaluzja za to ma największą liczbę ludności. Jednak Katalonia w tej statystyce zajmuje bardzo wysokie miejsce, bo region ten zamieszkuje ponad 7,5 mln ludzi. To sporo, zważywszy, że populacja całej Hiszpanii wynosi ok. 47 mln. Statystycznie Hiszpania zubożałaby bardzo, a nowe państwo wcale nie ograniczałoby się do Barcelony. Bo Katalonia to ponad 32 tys. km kw., czyli więcej, niż zajmuje Belgia.

PKB to może nie najlepszy miernik, ale wiele mówi o zróżnicowaniu Hiszpanii. Wspomniana już Andaluzja pomimo sporej populacji notuje PKB na poziomie 16 tys. euro per capita. Stołeczny region Madrytu i Kraj Basków to prawie dwa razy tyle. Katalonia to wynik zbliżony do madryckiego, bo PKB per capita wynosi tam ponad 30 tys. euro. Sporo, zważywszy że według tych danych średnia dla Hiszpanii to 22 800 euro

Pozostało 50% treści.

Autor: Rafał Grodowski

Wykup prenumeratę Powrót

© FORUM S.A