​Macron ignoruje głos ulicy

numer 1850 - 12.10.2017 ▶ Świat



FRANCJA We wtorek tysiące pracowników francuskiego sektora budżetowego wyszły na ulice Strasburga, Paryża, Lyonu, Nicei i innych miast, aby zaprotestować przeciwko planom redukcji 120 tys. etatów oraz zamrożeniu płac w sektorze publicznym. 

We wtorkowych ogólnokrajowych protestach związków zawodowych sektora państwowego, które zrzeszają m.in. nauczycieli, pracowników szpitali, kontrolerów ruchu lotniczego, wzięło udział ok. 200 tys. osób.

Liderzy związkowi, którzy reprezentują 5,4 mln francuskich pracowników, nie zgadzają się z planami prezydenta Francji, który zamierza restrukturyzować przedsiębiorstwa państwowe, co ma doprowadzić do likwidacji 120 tys. etatów do 2022 r., oraz chce zamrozić podwyżki pensji. Oskarżają przy tym Macrona o stygmatyzowanie pracowników sektora publicznego oraz sprzyjanie prywatnemu biznesowi. Najważniejszy mieszkaniec Pałacu Elizejskiego nie załagodził sytuacji, mówiąc kilka dni temu do protestujących, „żeby szukali pracy, zamiast robić chaos na ulicy”. 

Mam nadzieję, że rząd nas wysłucha oraz przedstawi nowe propozycje dla naszej gospodarki – oświadczył sekretarz generalny CGT Jean-Marc Canon w rozmowie z francuską agencją prasową AFP. 

Protesty miały rekomendować silne związki pracowników, które potrafią się organizować oraz walczyć o swoje prawa – mówi w rozmowie z „Codzienną” francuski komentator Zbigniew Stefanik. Jednak według danych zaprezentowanych przez ministra gospodarki w jednodniowym strajku wzięło udział tylko 14 proc. pracowników służby cywilnej i jedynie 9,5 proc. z lokalnej administracji. 

Emmanuel Macron nie zamierza ustępować. Uważa, że francuska gospodarka potrzebuje zmian, by móc przyciągnąć nowe inwestycje oraz zwiększyć wzrost gospodarczy, a także skutecznie rywalizować na globalnym rynku.

Prezydent Francji wie, że duża część Francuzów uważa reformy w sektorze państwowym za konieczne. – Warto zauważyć, że mimo małego poparcia dla Emmanuela Macrona jego plany reform gospodarczych cieszą się znacznym poparciem. Jedną z grup, które przychylnie patrzą na jego działania, jest prawicowy elektorat – dodaje Stefanik. 

Sytuację Macrona ratuje też brak jedności wśród związkowców. – Prawicowe CFDT oraz CFTC widzą potrzebę reform i próbują dogadać się z rządzącymi nad Sekwaną. Drugą grupę stanowią lewicowe CGT, FO, które idą na konfrontację. Widząc te antagonizmy, rządzący w Paryżu rozgrywają jedną frakcję przeciwko drugiej – zauważa ­Stefanik. 

 

Autor: Paweł Kryszczak

Powrót

© FORUM S.A