Kolbe – Boży szaleniec

numer 1851 - 13.10.2017 ▶ Kultura

KINO Premiera filmu o potędze wiary



Gdy był małym chłopcem, ukazała się mu Matka Boża, pokazując dwie korony. Jedna symbolizowała czystość, druga męczeństwo. Chłopiec miał wybrać. Wybrał obie. Dziś do kin wchodzi dokument fabularyzowany poświęcony życiu św. o. Maksymiliana Kolbego pt. „Dwie korony”. W roli głównej Adam Woronowicz.

Wydawał 60 mln egzemplarzy pism rocznie, tworzył projekty pojazdów kosmicznych, używając współczesnego języka, można by o nim powiedzieć, że gdziekolwiek się pojawiał, robił furorę. Założył zakon w Niepokalanowie dla 800 braci, tworząc największy męski klasztor na świecie. Postanowił wydawać „Rycerza Niepokalanej” w Japonii, nie mając pieniędzy ani nie znając języka. W końcu w Auschwitz ponurą umieralnię potrafił zamienić niemal w kaplicę. 

Biografia św. Maksymiliana Kolbego pełna jest historii jednocześnie pięknych i nieprawdopodobnych. Opowieść o jego życiu jest też opowieścią o kawałku historii naszego kraju. Film jest fabularyzowanym dokumentem. W części dokumentalnej poznajemy miejsca, w których działał święty – Polska, Włochy, Japonia – oraz poznajemy historie opowiedziane przez publicystów czy świadków zdarzeń. W warstwie fabularnej mamy plejadę gwiazd: Cezary Pazura, Maciej Musiał, Antoni Pawlicki, Paweł Deląg, Artur Barciś, Dominika Figurska i Sławomir Orzechowski. Małego Kolbego gra znany z serialu Rodzinka.pl Mateusz Pawłowski. Autorem muzyki do filmu jest m.in. Robert Janson. Premiera filmu odbyła się w maju tego roku podczas targów filmowych organizowanych w ramach festiwalu w Cannes.

Adam Woronowicz po raz kolejny świetnie się sprawdził w roli szlachetnego duchownego. To jeden z tych aktorów, który potrafi charyzmę łączyć z pokorą. Idealna umiejętność dla aktora, który grał bł. ks. Jerzego Popiełuszkę („Popiełuszko. Wolność jest w nas”) czy teraz św. Maksymiliana Kolbego. Filmowa historia prowadzona jest pewną ręką reżysera Michała Kondrata. Cześć dokumentalna ma niesamowicie dużą wartość edukacyjną, a fabularna zwyczajnie wciąga. Woronowicz nie tworzy postaci pomnikowej. Buduje za to w widzu przekonanie, że święty był ­Bożym szaleńcem. Człowiekiem o niezwykłej pewności siebie. Oddanym bez reszty Bogu i drugiemu człowiekowi. Niewidzącym przeciwności losu. Jego pewność siebie mogłaby zdumiewać największych superbohaterów współczesnego kina. Adam Woronowicz podkreśla, że Kolbe to jego ulubiony święty. Oglądając film „Dwie korony”, widz ma szansę podzielić tę sympatię i podziw.

Autor: Sylwia Krasnodębska

Powrót

© FORUM S.A