​Polityczne Gran Derbi (2)

numer 1851 - 13.10.2017 ▶ Gospodarka

MAKROEKONOMIA Niepodległość Katalonii jest i jej nie ma. Ale problemy gospodarcze zaczną się wtedy, gdy decyzja wejdzie w fazę realizacji. Przekonanie że Katalonia na tym zyska nie jest pewne i pierwszy okres oznaczać może spore kłopoty.

Giełda to już ogólnokrajowa sprawa. Z perspektywy samego indeksu IBEX 35 stosunkowo niewiele spółek ma siedzibę w Katalonii. To poniekąd zaskoczenie zważywszy na przekonanie władz regionu o własnej ekonomicznej pozycji. Katalonię reprezentuje tylko jedna spółka. To farmaceutyczny koncern Grifols, którego roczne przychody wynoszą około 4 mld euro. Sporo, ale trudno to uznać za coś wielkiego. Najwięcej firm pochodzi lub ma swoją oficjalną siedzibę w nielubianym Madrycie i być może kilka już mniej znanych katalońskich firm dokona przeniesienia swoich siedzib w wypadku sukcesu niepodległościowego planu. Zdaniem mediów już kilka spółek ogłosiło taki zamiar na wypadek secesji. Takie głosy pojawiły się ze strony Banco Sabadell, który nominalnie ma siedzibę w Walencji, ale związany jest także z Katalonią czy La Caixa. Na razie to tylko spekulacje, ale te sugestie mogą wejść w fazę realizacji, bo przecież nie wszyscy w Katalonii akceptują niepodległościowe plany

Giełda zareagowała spadkami. Jednak ta sytuacja trwała stosunkowo krótko, bo feralny tydzień już w drugiej jego części przyniósł poprawę koniunktury. Oczywiście niepokój widoczny jest nadal, ale nie można mówić o katastrofie. Ostatnie trzy miesiące to co prawda spadek wskaźnika o ponad 2,5 proc.  przy rosnących innych parkietach (Frankfurt czy Paryż), trudno jednak mówić o szczególnie odmiennym trendzie. Od stycznia IBEX 35 zyskał przecież prawie 10 proc., co tylko nieznacznie różni go od wyniku niemieckiego parkietu.

Kwestia waluty to tylko z pozoru sprawa oczywista. Katalonia, która ogłosiła niepodległość, ale ją zawiesiła, może teoretycznie dokonać jednostronnej euroizacji. Taki krok w przeszłości uczyniły już dwa kraje, czyli Czarnogóra i Kosowo. Ale to malutkie państwa o słabych gospodarkach. Przykład Katalonii to już inna sytuacja i wydaje się, że wprowadzenie własnej waluty może być pewnego rodzaju koniecznością. To jednak ogromny kłopot, bo wiarygodność takiej waluty byłaby bardzo trudna do określenia, podobnie jak inne kwestie związane z systemem finansowym. Chociażby posiadanie własnego banku centralnego. Wydaje się, że ewentualna niepodległość to także walka o zatrzymanie erozji depozytów, czyli wycofywania wkładów z banków. Taki krok mógłby mieć miejsce, bo wiarygodność banków katalońskich zostałaby wyraźnie nadwerężona a euro jest zdecydowanie atrakcyjniejsze niż waluta 8-milionowego kraju.

Kataloński dług publiczny to około 35 proc. własnego PKB. Jednak dług Hiszpanii to już 100 proc. krajowego PKB i Madryt żądałby zapewne, aby Katalonia przejęła na siebie część tej kwoty. To spory problem, bo ewentualny traktat handlowy z Unią Europejską mógłby zostać zablokowany przez Madryt, co wyraźnie odbiłoby się na sytuacji ekonomicznej nowego kraju. Madryt ma polityczną przewagę nad Barceloną i szczególnie na arenie międzynarodowej zdecyduje się ją wykorzystać.

Czy do secesji dojdzie, czy nie? Jak na razie deklaracje została ogłoszona, ale też została zawieszona, a to wskazuje, że Madryt przynajmniej chwilowo uzyskał przewagę. Referendum z frekwencją nieco ponad 40 proc. to nie jest dużo, bo nawet blokada lokali wyborczych nie zmienia faktu, że zainteresowanie nie było bardzo duże. To spory atut Madrytu, a zarazem dowód, że władze Katalonii nie mają aż tak silnego poparcia. Także Katalonia nie może liczyć na Unię Europejską, bo ta secesji czy jednostronnej niepodległości nie uzna, a zarazem gdyby uznała, Katalonia byłaby krajem spoza Unii. A to momentalnie uderzy w gospodarkę katalońską. Szkocja nie zdecydowała się na secesję i jakkolwiek w Katalonii nastroje są bardziej krytyczne, to wydaje się, że do wcielenia deklaracji w czyn nie dojdzie.  I gospodarka, czy raczej ekonomiczne perspektywy na przyszłość, w tym scenariuszu odegrają znaczącą rolę. A Carles Puidgemont może być największym przegranym.

Autor: Rafał Grodowski

Powrót

© FORUM S.A