Agenci ABW czytają wpisy Wałęsy

numer 1851 - 13.10.2017 ▶ Polska

Od pięciu miesięcy prokuratura w Zielonej Górze we współpracy z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego bada, czy Lech Wałęsa publikuje w internecie tajne dokumenty, których nie powinien posiadać. Tymczasem on ujawnia kolejne. „Bezkarności ciąg dalszy” – stwierdził prof. Sławomir Cenckiewicz.

Skandal wybuchł w maju, gdy Lech Wałęsa zamieścił na portalu społecznościowym skan pisma z 1990 r., pochodzącego z Urzędu Ochrony Państwa. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego uznała, że mogło dojść do przestępstwa ujawnienia niejawnego dokumentu. Ustalono bowiem, że Wałęsa zamieścił drugi egzemplarz pisma.

– Publikowanego egzemplarza nie odnaleziono w archiwach ABW. W Agencji znajduje się pierwsyz egzemplarz  dokumentu, który wciąż ma naniesioną klauzulę niejawności na poziomie „tajne” – mówił wówczas rzecznik koordynatora ds. służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Zawiadomienie trafiło do Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Śledztwo dotyczy art. 265 par. 1 kodeksu karnego („Kto ujawnia lub wbrew przepisom ustawy wykorzystuje informacje stanowiące tajemnicę państwową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”). Czynności do wykonania powierzono funkcjonariuszom Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

– Nadal jest to postępowanie w sprawie, nikt nie usłyszał zarzutów, sytuacja się nie zmieniła – powiedział „Codziennej” prokurator Zbigniew Fąfera. – Nie były przeprowadzane żadne przesłuchania – dodał.

Dlaczego weryfikacja, czy dokument ujawniony przez Wałęsę miał gryf tajności, a także czy Wałęsa mógł nim dysponować, trwa tak długo? Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na jednym dokumencie objętym śledztwem prawdopodobnie się nie zakończy. Agenci ABW weryfikują wcześniejsze wpisy Wałęsy na portalach społecznościowych, w których pojawiały się rozmaite inne kwity.

– Trudno obecnie powiedzieć, ile zajmie to czasu – tłumaczy prokurator Fąfera.

Zwłaszcza że Wałęsa nadal robi to samo. Chociażby pod koniec września opublikował „notatkę służbową” z września 1990 r. Widać na niej wyraźną adnotację „tajne”.

„Te i podobne dokumenty otrzymałem chyba w 1991 roku” – napisał Wałęsa. Takie zachowanie wywołało kolejny skandal.

„Bezkarności ciąg dalszy... Każdy, kto bez tytułu prawnego posiada dokumenty... (art 28.1 ustawy o IPN)” – skomentował prof. Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego. Fąfera przyznaje, że o tym zdarzeniu nie słyszał.

– Ale prokurator referent jest w stałym kontakcie z ABW. Po zakończeniu czynności zapadnie decyzja, co dalej z tym postępowaniem – wyjaśnia rzecznik zielonogórskiej prokuratury.

Autor: Grzegorz Broński

Powrót

© FORUM S.A