Tusk, rasiści, rozbójnicy…

numer 1877 - 15.11.2017 ▶ Publicystyka

FELIETON Święto i po święcie

Jak co roku najpierw polskie, później zaś światowe media obiegły informacje o potężnym marszu faszystów/rasistów

/nazistów (!), który przeszedł ulicami Warszawy. Informacje te miały, jak się zdaje, większy niż w poprzednich latach zasięg. Atakującym ideę marszu pomogli w pewnym stopniu również niektórzy z organizatorów, dopuszczając do głosu marginalne, lecz doskonale widoczne grupy, a następnie powielając rasistowski przekaz poprzez social media. 

Transparenty o „białej Europie” i „czystej krwi” znakomicie sprawdziły się w zagranicznych telewizjach, zawsze pierwszych, gdy trzeba pokazać Polaków jako agresywnych, pełnych nienawiści nacjonalistów. 

W kraju z radością temat podjęli politycy opozycji, tradycyjnie łącząc wszystko z rzekomym przyzwoleniem ze strony Prawa i Sprawiedliwości. Przekaz zaś wzmocniony został niewielką, lecz skuteczną dawką fake newsów, w tym zdjęć sprzed kilku lat, przy których doborze nie przejmowano się nawet zgodnością pory roku czy lokalizacji. Straszony ekstremizmem widz z Zachodu nie będzie przecież analizował, czy faktycznie w listopadzie w Polsce chodzi się w krótkim rękawie, a widoczne na zdjęciu budynki stoją w Warszawie, czy w Łodzi. Tradycyjnie doprawia się Polakom gębę sprawców dzisiejszego zamieszania, lecz również zbrodni sprzed lat, na czym korzystają, jak zwykle, Niemcy, którzy przy okazji zgarnąć mogą trochę międzynarodowej sympatii w sporze o reparacje. 

Niklot i nikt więcej

Jak zwykle obrywają przy okazji stanowiący przecież większość zwyczajni uczestnicy marszu, dla których jest on wydarzeniem radosnym, prawdziwym świętem niepodległości, których wrzuca się do jednego worka z ubranymi na czarno radykałami z Niklotu i „czarnego bloku”. Organizatorzy, dopuszczający do uczestnictwa grupę z agresywnym przekazem i wojowniczym wyglądem, w części z zasłoniętymi twarzami, muszą się liczyć z tym, że dla wielu osób będzie to jedyny dostępny obrazek z marszu – rodziny z dziećmi nielubiącym polskiego patriotyzmu mediom nie są do niczego potrzebne. A gdy od tematu nie da się uciec, jedno ze współorganizujących marsz środowisk brnie w rasistowskie bzdury, ofiarowując przeciwnikom kolejne prezenty. W rezultacie zarówno inne osoby i ugrupowania, związane z Marszem Niepodległości, jak i wiele środowisk szeroko pojętej polskiej prawicy zabrały chyba najmocniej w całej historii głos w sprawie rasizmu, głos zabrał również prezydent Andrzej Duda. Przed nami jednak bardzo wiele pracy, by odkłamać medialne fałszywki i przeinaczenia. 

Tusk nie namieszał

11 listopada to jednak nie tylko Marsz Niepodległości, to również oficjalne, państwowe obchody. Wokół nich rozegrała się interesująca sekwencja zdarzeń, w której główne role odegrali Andrzej Duda i Donald Tusk. W drugiej połowie zeszłego tygodnia prezydent udzielił wywiadu Radiu Maryja i TV Trwam. Rozmowa, która w swoim założeniu miała zapewne uspokoić tych wyborców prezydenta, którzy poczuli się bardzo rozczarowani dalszym przeciąganiem się rozmów w sprawie reformy sądownictwa i wcześniejszymi wetami prezydenta, raczej nie odniosła skutku. Mówiąc o konieczności liczenia się z protestującymi i zasypywaniu podziałów, prezydent rozminął się z oczekiwaniami wielu życzliwych sobie do niedawna osób. Gdy w piątek rano pojawiła się informacja o zaproszeniu Donalda Tuska na państwowe obchody 11 listopada, wystosowanym przez otoczenie Andrzeja Dudy, dla wielu osób było to potwierdzenie jak najgorszych przeczuć. Wiadomość o udziale Tuska podana została przez media w dość specyficzny sposób: jej odbiorcy uznać mieli, że pojawia się on jako wyjątkowy gość, do którego prezydent wysłał jakieś specjalne zaproszenie

Pozostało 50% treści.

Autor: Krzysztof Karnkowski

Wykup prenumeratę Powrót

© FORUM S.A