Dochód realny i dochód nominalny (2)

numer 1924 - 13.01.2018 ▶ Gospodarka

RYNEK W Ameryce Południowej dolar nadal jest symbolem bezpieczeństwa. Japonia od lat jest „droga” dla swoich obywateli. Chiny to odmienny scenariusz, ale dolar znaczy tam już coraz mniej. Ciekawie, bo bardzo stabilnie prezentuje się Korea Południowa.

Argentyna, dla której nominalny dochód per capita był na przestrzeni lat wyższy niż w wypadku Meksyku, także ma dochód PPP wyższy, i to wyraźnie, od nominalnego. Jednak w porównaniu do Meksyku to niższe odczyty (rok 2016 to relacja PPP do wartości nominalnej na poziomie 1,6), co pokazuje, że nominalny brak zamożności w realnych warunkach nie działa aż tak silnie. Brazylia, która ekonomicznie przez lata plasowała się niżej niż Argentyna, notowała dochód PPP przeważnie dwa razy większy niż nominalny. Biedniejsze kraje regionu, czyli Peru i Ekwador, to współczynniki jeszcze wyższe. Co chyba oczywiste, żaden z krajów regionu nigdy nie notował nominalnego dochodu wyższego niż ten realny.

Obraz drugiej półkuli to bardzo silna ekonomiczna przewaga USA. Nominalna wydaje się wręcz ogromna, bo w relacji do takich krajów jak Ekwador, Meksyk czy Peru dochód nominalny jest niekiedy mniejszy niż 10 proc. amerykańskiego. Realny jest oczywiście wyższy, co jednak nie rekompensuje ogromnej różnicy.

To już geograficznie bardziej odległy świat, a zarazem region znacznie bardziej zróżnicowany ekonomicznie. Najbogatsza Japonia to wyjątkowy kraj, bo jako jeden z nielicznych na świecie notuje dochód PPP niższy niż dochód nominalny. Silny jen i mocna, zwłaszcza w latach 90., gospodarka zrobiły swoje. W 1990 r. ta relacja wynosiła zaledwie 0,77, by pięć lat później spaść do poziomu 0,54. Trudno się temu dziwić, bo w tym czasie japoński nominalny dochód per capita wynosił ponad 43 tys. dol., a amerykański był o prawie 15 tys. dol. niższy. Japonia była więc wtedy wyjątkowo droga dla swoich obywateli, bo spora różnica nominalna na korzyść Tokio nie przekładała się na finansowe możliwości i realny dochód przeciętnego Japończyka wynosił mniej niż 80 proc. tego, czym dysponował mieszkaniec USA. Spojrzenie na kursy walutowe mówi bardzo wiele. Za dolara w 1995 r. płacono nawet mniej niż 80 jenów, co było wieloletnim rekordem (pobitym dopiero w 2011 r.). Kolejne lata wraz ze słabnącą japońską gospodarką trwającą w długoletnim impasie osłabiały tę relację. W 2015 r. japoński dochód realny był już wyraźnie wyższy od nominalnego i wynosił 40 tys. dol. (czyli wyraźnie niżej niż nominalny w 1995!), a realny zaledwie 34 tys. dol. Na tle USA Japończycy prezentowali się wyjątkowo słabo, bo stanowiło to zaledwie 71 proc. tego, czym dysponowali mieszkańcy USA.

Chiny wraz z rozwojem ekonomicznym zmieniały swoją pozycję także gdy chodzi o własną walutę. Jeszcze w 1990 r. chiński nominalny dochód per capita był tylko symboliczny i wynosił zaledwie 1,4 proc. tego, co w USA. Dziś, czyli w 2016 r., to prawie 15 proc., co w dalszym ciągu stawia Państwo Środka w znacznie gorszej pozycji. Ale przyjęcie za miernik parytetu siły nabywczej zmienia, i to wyraźnie, ten obraz. W 1990 r. chiński dochód realny był ponad trzy razy wyższy od nominalnego, a swoisty rekord osiągnął w 1993 r., gdy był prawie 3,9 razy wyższy niż nominalny. Kolejne lata osłabiły tę relację i siła nabywcza waluty amerykańskiej w gospodarce chińskiej istotnie spadała. Chiny wraz ze wzrostem znaczenia na świecie powoli poprawiały znaczenie własnej gospodarki i zaufanie do własnej waluty. Ta, jakkolwiek nieznacznie, umocniła się do dolara (kurs juana jest w dalszym ciągu sterowany), jednak wraz ze wzrostem bogactwa za 1 dol. w Pekinie można już kupić coraz mniej. Realny PKB w ChRL‑u w 1990 r. to tylko 4,1 proc., a w ubiegłym roku prawie 27 proc. tego, czym dysponował przeciętny Amerykanin.

Bogata od lat Korea Południowa to wyjątkowo stabilny trend i relacja między dochodem nominalnym a realnym od lat oscyluje na podobnym poziomie. Wartość z 1990 r. to 1,27, a z ubiegłego roku to 1,3.



Autor: Rafał Grodowski

Powrót

© FORUM S.A