SDP broni niemieckiej wolności słowa

numer 1924 - 13.01.2018 ▶ Polska

MEDIA Nowe przepisy mające rzekomo przyczynić się do walki z mową nienawiści, które od początku nowego roku obowiązują w Niemczech, to drastyczna forma naruszenia wolności słowa „niespotykana dotąd w cywilizowanych państwach” – alarmuje Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Nowe prawo stanowi, że administratorzy portali społecznościowych będą musieli płacić gigantyczne kary – nawet do 50 mln euro – za brak szybkiej (24 h) reakcji na wpisy, które zostaną uznane za „mowę nienawiści”. Przez kogo? Kilkudziesięcioosobową grupę urzędników niemieckiego ministerstwa sprawiedliwości. Użytkownicy serwisów sami – za pośrednictwem strony resortu – mogą zgłaszać wypadki „hejtu”, wypełniając odpowiedni formularz.

„W ocenie Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przepisy te w praktyce mogą stać się ukrytą cenzurą represyjną, szczególnie w sytuacji, gdyby rządy innych państw za przykładem Niemiec przyjęły takie same rozwiązania prawne” – czytamy w oświadczeniu dr Jolanty Hajdasz, dyrektor CMWP SDP. Hajdasz w imieniu Centrum apeluje do międzynarodowych organizacji dziennikarskich „o szczegółowe monitorowanie aktualnej sytuacji dziennikarzy i publicystów oraz mediów w Niemczech pod kątem przestrzegania zasady wolności słowa i swobody wypowiedzi, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa”.

Polscy dziennikarze i publicyści wystosowali list otwarty w tej sprawie. W gronie sygnatariuszy znaleźli się m.in. prezes SDP Krzysztof Skowroński, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz oraz redaktor naczelna Telewizji Republika Dorota Kania. „Stanowczo protestujemy przeciwko takim rozwiązaniom. To drastyczna forma naruszenia wolności słowa i ekspresji, niespotykana dotąd w cywilizowanych państwach. Trudno nie dostrzec, że taka forma działania – grupa podległych rządowi urzędników, którzy decydują o tym, które treści są słuszne i mają prawo nakładać wysokie kary – przypomina klasyczną instytucję cenzury represyjnej. Może ona mieć też tzw. efekt mrożący dla przebiegu debaty publicznej: wiedząc o karach, uczestnicy dyskusji będą świadomie rezygnowali z wyrażania swoich myśli” – piszą autorzy listu.

Jak dodają, wyrażają solidarność „z niemieckimi kolegami, dziennikarzami i blogerami, którym państwo niemieckie postanowiło odebrać prawo do swobody wyrażania myśli”, zachęcają też dziennikarzy z całej UE do wyrażenia zdecydowanego sprzeciwu wobec takich rozwiązań.





Autor: Dorota Łomicka

Powrót

© FORUM S.A