Demokratyczna autocenzura – przypadek Francji

numer 1951 - 14.02.2018 ▶ Opinie

We Francji od dłuższego czasu oczekiwane jest wydanie wspomnień założyciela Frontu Narodowego Jeana-Marie Le Pena. Niezależnie od ocen politycznych jego postaci to z pewnością cała epoka historii powojennej Francji. Jego pamiętniki zapowiadają się jako polityczny i historyczny rarytas. Był aktywnym uczestnikiem polityki kilku różnych okresów, transformacji republiki i wielu ważnych wydarzeń. Wydawałoby się, że książka, która z pewnością będzie czytelniczym przebojem, powinna zainteresować wszystkie domy wydawnicze. Tymczasem największe z nich, choć wyraziły zainteresowanie, po pewnym czasie wydanie „Wspomnień” odrzucały. Powodem jest poprawność polityczna. Oficyna Roberta Laffonta wolała odrzucić ofertę z ostrożności. Z kolei Albin Michel uległ naciskom kilku swoich flagowych, ale i „postępowych” autorów, którzy szantażowali wydawnictwo odejściem. Ostatecznie książka ukaże się w małej podparyskiej oficynie Muller. Lata tresury politpoprawności robią więc swoje. Republika nie potrzebuje już cenzury, bo np. wydawnictwa cenzurują się już same, nawet za cenę utraty dość pewnych profitów. Takie czasy.

Autor: ​BOGDAN DOBOSZ

Powrót

© FORUM S.A