Strach, który zniszczył serce

numer 1974 - 13.03.2018 ▶ Luzem

Stryjek tworzył schronienia dla Żydów w stajniach pod żłobami krów, pod paleniskiem w pomieszczeniu, gdzie była kuchnia letnia. Wybudował też schron w pobliskim lesie.

W odpowiedzi na apel „Gazety Polskiej Codziennie” przedstawiam historię ratowania i pomagania Żydom w czasie wojny przez mojego stryjka (brata mojego ojca) Franciszka Szczubiała i jego żonę Marię. Działo się to we wsi Dębowiec w powiecie Pińczów w województwie kieleckim. Wieś oddalona jest o 4 km od miasteczka Działoszyce, gdzie przed wojną mieszkało ok. 20 proc. Polaków pochodzenia żydowskiego. Pod koniec 1942 r., gdy Niemcy zaczęli wywozić i mordować Żydów, większość z nich szukała schronienia w okolicznych wsiach, w tym we wsi Dębowiec.

Po wojnie stryjek opowiadał, jak pomagał Żydom – tworzył schronienia w stajniach pod żłobami krów, pod paleniskiem w pomieszczeniu, gdzie była kuchnia letnia, wybudował także schron w pobliskim lesie. Udzielał pomocy lekarskiej, żywił Żydów.

„Raz dostałam od znajomych wiadomość, że Niemcy jadą szukać Żydów. Wysłałam szybko męża z dziećmi na drugą wieś, czekam. Niech się dzieje, co chce, myślę. Wtedy nie przyszli. Ale przyszli innym razem, tyralierą. I Bóg dał, że poznałam komendanta granatowej policji, bo leżałam niedawno w szpitalu z jego żoną. Więc proszę go do domu, chcę gościć. A on, że nie po to przyszedł, tylko po Żydków, bo tu są schowane. Nie dałam po sobie poznać, jak się boję. Przecież sześć osób siedziało schowanych w bunkrze. Miałam szczęście, że nie szukali. Do dziś jestem chora na serce, bo zawsze się bałam. O dzieci, o męża. O siebie najmniej” – wspominała w 1963 r. Maria Szczubiał.

Opracowała: Sylwia Krasnodębska

Autor: Józef Szczubiał

Powrót

© FORUM S.A