​Wojsko a produkt krajowy brutto (2)

numer 1975 - 14.03.2018 ▶ Gospodarka

MAKROEKONOMIA Od 2000 r. wydatki militarne wzrastają na całym świecie. Chiny zajmują w tym wyścigu drugie miejsce z realną perspektywą dogonienia Stanów Zjednoczonych w ciągu dwóch dekad. Rosja także przyspieszyła w tym względzie.



W 2001 r. Unia Europejska (jeszcze bez nowych krajów) jako całość wydała ponad 160 mld dol., czyli połowę tego, ile wydały USA. Chiny, które dopiero wchodziły na ścieżkę dynamicznego rozwoju, wydały tylko 23 mld dol., jednak od 1990 r. oznaczało to prawie trzykrotny wzrost. Świat w obecne stulecie wchodził bardzo pokojowo nastawiony, a o takich konfliktach, jak w Syrii, Afganistanie czy Iraku mało kto myślał. Rok 2001 zmienił jednak bardzo wiele w tym obrazie.

Nasze obecne stulecie rozpoczęło się od wielkich problemów. Atak z 11 września 2001 r. i w rezultacie dwie wojny, afgańska i iracka, przypomniały światu o znaczeniu armii. USA, lider wydatków zbrojeniowych, tuż po 11 września wyraźnie zwiększyły nakłady na wojsko. W 2004 r. wyniosły one ponad 460 mld dol., co stanowiło przeszło 45 proc. wydatków całego świata (i 3,8 proc. amerykańskiego PKB). Wraz ze Stanami Zjednoczonymi na wojenną ścieżkę wkroczyli ich sojusznicy, czyli Wielka Brytania i kraje arabskie skonfliktowane z Irakiem. Londyn co prawda nie zmienił poziomu swoich wydatków, te w dalszym ciągu oscylowały wokół 2,2 proc. PKB, co jednak w 2003 r. oznaczało sumę ponad 50 mld dol. Irak, czyli rywal w militarnej konfrontacji, prezentował wtedy niewiele wyższy całościowy PKB, co już na starcie stawiało go na przegranej pozycji. Izrael, który nie brał udziału w wojnie, także zwiększył wydatki wojskowe. To samo uczynił Iran, gdzie militarne wydatki przekroczyły 3 proc.

Także Rosja po latach swoistej demilitaryzacji zaczęła zwiększać wydatki na obronność. Jeszcze w 2000 r. wydawała niewiele ponad 9 mld dol. rocznie, by cztery lata później zwiększyć ten poziom do 21 mld dol., choć udział w PKB pozostał niezmieniony i wynosił ok. 3,4 proc. Ale już rok po wojnie z Gruzją wydatki stanowiły ponad 4,5 proc. PKB, co dawało kwotę ponad 50 mld dol. Oczywiście o dogonieniu USA nie mogło być mowy.

Rok 2002, czyli okres wojny w Afganistanie i przygotowania do wojny irackiej, przyniósł przekroczenie 4 proc. globalnego poziomu wydatków na zbrojenia. Drugi raz udało się to siedem lat później, ale wtedy w tle było przede wszystkim osłabienie światowego PKB (o ponad 7 proc. w ujęciu dolarowym). Kilka lat wcześniej atmosfera była bardziej napięta.

Chiny także powoli rozbudowywały swój arsenał militarny, choć z racji ogromnej dynamiki PKB udział procentowy nie jest tu aż tak reprezentatywny. Cały czas poziom nakładów oscylował w granicach 2 proc., co jednak w 2015 r. wygenerowało sumę ponad 200 mld dol. i drugie miejsce na świecie za USA. Rok później Chiny osiągnęły poziom 215 mld dol. Sama dynamika bieżącego stulecia przyprawia jednak o zawrót głowy. Od 2000 r. Chiny zwiększyły wojskowe nakłady prawie dziesięciokrotnie. W tym czasie na świecie odnotowano wzrost mniejszy niż dwuipółkrotny. W USA dynamika była jeszcze mniejsza. Indie, kontynentalny rywal Państwa Środka, pozostawały daleko w tyle, kwota ok. 55 mld dol. w 2016 r. pokazuje zarazem dystans ekonomiczny między obu krajami.

W naszym regionie, Europy Środkowo-Wschodniej, ostatnie lata nie są spokojne i wiele krajów zwiększyło wydatki militarne. Ukraina w 2015 r. na zbrojenia wydała prawie 4 proc. swojego kiepskiego PKB, ponad dwa razy mniejszego od polskiego. Kolejny rok był pod tym względem słabszy. Moskwa natomiast, cały czas uważająca armię za główny element siły państwa, w 2015 r. wydała prawie 5 proc. PKB, a rok później przekroczyła tę wartość. To bardzo dużo i umiejscawia ją w gronie światowych liderów w tym zakresie. W ujęciu dolarowym dystans między Ukrainą a Rosją jest ogromny. Moskwa wydaje na zbrojenia już prawie 70 mld dol. w ujęciu nominalnym, co przy 4 mld dol. Kijowa wygląda bardzo groźnie. I nawet ujęcie realne niewiele zmienia w tym obrazie.

Autor: Rafał Grodowski

Powrót

© FORUM S.A