​Sprzeczne zeznania ABW ws. Amber Gold

numer 1975 - 14.03.2018 ▶ Polska

KOMISJA Jarosław Dąbrowski, były szef gdańskiej ABW, zaprzeczył, jakoby miały być blokowane działania jego podopiecznych ws. niektórych wątków afery Amber Gold. Chodzi m.in. o związki ze sprawą Michała Tuska. O uniemożliwianiu prowadzenia śledztwa przez prokuraturę mówił niedawno jeden z funkcjonariuszy ABW. Za tydzień dojdzie do konfrontacji obu świadków.

Dostałem wprost polecenie, że prokuratura sobie nie życzy, by w zakresie działalności Michała Tuska w liniach lotniczych OLT Express, podległych spółce Marcina P., prowadzić jakiekolwiek czynności operacyjne. Powiedziano mi, że jeśli będziemy się tym zajmowali, dostaniemy zarzuty – zeznał dwa tygodnie temu jeden z byłych funkcjonariuszy ABW przed sejmową komisja śledczą ds. Amber Gold.

Informacje o oczekiwaniach ze strony prokuratury miał przekazywać swoim podopiecznym Jarosław Dąbrowski, zastępca szefa gdańskiej delegatury ABW, który wczoraj zeznawał przed komisją. Ten jednak nie potwierdził tego, jakoby w tej kwestii funkcjonariusze mieli jakiś zakaz.

– Nie było sugestii, by funkcjonariusze ABW nie zajmowali się niektórymi wątkami Amber Gold, w tym sprawą Michała Tuska. Było polecenie, by swoje działania konsultowali z oficerem śledczym i prokuraturą – stwierdził Dąbrowski.

– Informacja o Michale Tusku została ujawniona w trakcie podsłuchu procesowego. Procedura obowiązująca w agencji jest taka, że cały materiał z podsłuchu procesowego jest w pierwszej kolejności przekazywany prokuratorowi. Bez zapoznania się przez prokuratora z materiałem z podsłuchu ABW nie wykonuje żadnych czynności – dodał.

W związku z podaniem sprzecznych informacji za tydzień ma dojść do konfrontacji obu świadków.

O podejrzanej działalności Marcina P. funkcjonariusze ABW wiedzieli już w 2011 r. Nie podjęli jednak wówczas działań operacyjnych. Dlaczego? – W tym samym czasie działania prowadziła Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku. A w jednym mieście dwie instytucje nie mogą podejmować w stosunku do jednej osoby aktywnych działań operacyjnych – przekonywał Dąbrowski.

Ponadto według świadka Marcin P. nie był tzw. słupem, działał sam, a linie lotnicze OLT Express były ważne dla regionu pomorskiego.

– Dawno nie słyszałam tak zadziwiających zeznań. Od sierpnia 2011 r. mieliście notatki mówiące o tym, że OLT to przekręt, a mimo to twierdzi pan, że była to szansa i prestiż dla Pomorza – podsumowała przewodnicząca komisji śledczej Małgorzata Wassermann.

 

Autor: Klaudia Dadura

Powrót

© FORUM S.A