Pisarz z męskim życiorysem

numer 2226 - 12.01.2019 ▶ Kultura

LITERATURA W sobotę setne urodziny obchodziłby Jan Józef Szczepański, pisarz, prezes Związku Literatów Polskich i pierwszy prezes powołanego w 1989 r. Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, taternik i podróżnik.

Był prozaikiem i eseistą, uprawiał reportaż, pisał scenariusze filmowe, tłumaczył. Jego ciotką była Maria Kuncewiczowa, matka pisała wiersze, a dla ojca, dyplomaty II Rzeczpospolitej, najciekawszą lekturą były zawsze „Wiadomości Literackie”. JJS walczył w 1939 r.; w 1941 r. wstąpił do konspiracyjnego Związku Jaszczurczego, który przekształcił się w NSZ; od 1943 r. był w AK, w 1944 r. brał udział w walkach partyzanckich.

W swoich wojennych dziełach był mocno krytyczny wobec „leśnych ludzi”. Stawiał bowiem bardzo wysoko poprzeczkę ludzkiej naturze: „Walka toczyła się o rzeczy wielkie. O niepodległość, o polityczny byt narodu. Ale intuicyjnie wyczuwałem jeszcze inny jej sens. Ogromna, stalowa maszyna miała stratować i zgładzić wszystko, co miękkie i łagodne, w jej twardym łoskocie zamilknąć miały wszystkie głosy, niepodobne do klekotu pancernych blach. Poza betonowymi murami państw żyli jednak ludzie, których serca wypełniała litość, nieznana rządom i sztabom. Może oni mieli najwięcej racji, może ich należało przede wszystkim ocalić” („Polska jesień”). Bardzo trafnie definiował XX-wieczne totalitaryzmy: „Cały hitleryzm to jest ponura epopeja zemsty pokurczów, lumpów, ludzi nienawidzących świata za wszystko, co w nim jest dobrego, za wszystko, co ich przerasta” („Dzienniki”). Po wojnie związał się z „Tygodnikiem Powszechnym”, był jednym z założycieli Polskiego Porozumienia Niepodległościowego. W 1978 r. podpisał deklarację założycielską Towarzystwa Kursów Naukowych. Był też ostatnim prezesem rozwiązanego przez władze stanu wojennego Związku Literatów Polskich.

Jan Józef Szczepański był ateistą podświadomie tęskniącym za Bogiem. Z jednej strony rozumiał, że ofiara ojca Kolbego, będąc zaprzeczeniem dogmatu władzy nad człowiekiem w sytuacji totalitarnej niewoli, jest wyrazem pełni człowieczeństwa, a Charles Manson pokazuje, co jest na drugim biegunie możliwości gatunku ludzkiego. Lecz jednocześnie z drugiej strony pisze o „odstręczającej skazie pruderii”, o „owej eunuszej aurze, która z oficjalnej pobożności czyni domenę życia duchowego dzieci i starych kobiet”. Bohaterów jego twórczości łączy przekonanie o potrzebie kierowania się etyką; wierności raz przyjętym ideałom, bez względu na okoliczności. Sam był człowiekiem niezwykłej odwagi, uporu i konsekwencji, niezwykle skromnym i prawym. Cieszył się ogromnym autorytetem. Zmarł 20 lutego 2003 r.

 

Autor: Robert Tekieli

Powrót

© FORUM S.A