Rynek pod znakiem ropy

numer 2226 - 12.01.2019 ▶ Gospodarka

SUROWCE Ropa z kolejnym umocnieniem. Miedź bez reakcji na spotkanie w Pekinie. Pallad na fali rekordów. Kobalt kontynuuje słaby trend z ubiegłego roku.

Środa przyniosła znaczące umocnienie ropy naftowej. Paliwo zdrożało o ponad 4 proc., a czwartkowe notowania symbolicznie poprawiły jego kurs. Za ropę brent płacono w pewnym momencie 62 dol. za baryłkę, co pokazuje, że paliwo ma świetny początek roku. Dziewięć wzrostowych sesji to bardzo dużo. Tak mocny wzrostowy trend jest efektem kilku czynników: spotkania w Pekinie, malejących zapasów paliwa w USA, a także udanego początku roku na giełdach, który zmniejsza obawy o stan światowej gospodarki.

Wczoraj tuż po godz. 8 ropa symbolicznie traciła na wartości. Jednak od kiepskiego otwarcia gatunek brent zyskał ponad 40 centów. Analitycy zwracają uwagę, że kolejne wzrosty są coraz bardziej uzależnione od danych ekonomicznych. A te jak na razie trudno uznać za interesujące. Słabsze odczyty z Niemiec czy Japonii też nie pozostają bez wpływu na sytuację.

Segment metali przemysłowych w piątek rano notował wyraźne umocnienie. Indeks zwyżkował o 0,8 proc., niwelując praktycznie całe środowo-czwartkowe osłabienie. Wyraźną poprawę notował nikiel, który zyskał ponad 1 proc. i osiągnął najlepszy kurs od prawie dwóch miesięcy. Ropa brent tuż po godz. 8 znalazła się na plusie, zyskując godzinę później ponad 0,2 proc. Jeszcze większe umocnienie notowało złoto, które drożało o 0,6 proc. Mocny ruch w górę był zapewne związany ze zmianą sytuacji na rynku walutowym. Euro znowu zyskiwało na wartości, niwelując częściowo czwartkowy spadek.

Gaz ziemny wciąż nie może się wyłamać z horyzontalnego trendu ostatnich dwóch tygodni. Wczoraj co prawda drożał o 2 proc., ale pozwoliło to jedynie na nieznaczne przełamanie kursu 3 dol. Wyraźne umocnienie notowały prawa do emisji CO2. Notowany w Londynie instrument zyskiwał ponad 2 proc. Jednak tu trend jest na początku roku zdecydowanie słabszy, bo ich kurs spadł od grudnia o prawie 10 proc.

Rzadko oceniany i wspominany w medialnych newsach kobalt nadal prezentuje się bardzo słabo. W marcu ub.r. za tonę płacono 93 500 dol. (rok wcześniej niecałe 55 tys. dol.), a dziś jego kurs jest ponad dwa razy niższy i z trudem przekracza 44 tys. dol. Od czerwca ani jeden miesiąc nie przyniósł poprawy notowań, co wpisywało się zresztą w fatalny trend całego segmentu. Początek bieżącego roku nie przyniósł dla kobaltu odreagowania. 2 stycznia metal zniżkował o 14 proc., kolejne dni także przyniosły osłabienie. Być może czwartkowy wzrost o 2,5 proc. jest szansą na zmianę sytuacji, ale droga do dawnych kursów jest bardzo daleka. Metal wykorzystywany w motoryzacji (zwłaszcza w produkcji części do samochodów elektrycznych) jest bowiem cały czas blisko dwuletnich minimów.

Ropa naftowa o godz. 10 kosztowała prawie 62,5 dol. Godzinę później paliwo było tylko nieznacznie tańsze, utrzymując ponadprocentowe umocnienie. Część analityków sugeruje, że ropa potrzebuje impulsu do dalszego wzrostu. Na rynku pojawiły się sugestie, że chiński wicepremier Liu He odwiedzi w styczniu Waszyngton w celu kontynuacji rozmów handlowych. Informacja z początku tygodnia o znaczącym zredukowaniu dziennej produkcji przez Arabię Saudyjską (o ponad 800 tys. baryłek) też może być ważnym czynnikiem wspierającym.

W segmencie metali przemysłowych przed południem nie zaszły znaczące zmiany. Miedź utrzymała poranny odczyt i za funt płacono 2,66 dol. Coraz droższy był za to nikiel, który zyskiwał prawie 2 proc., a tona metalu kosztowała prawie 11,5 tys. dol. Aluminium także zyskiwało na wartości, drożejąc o 1,6 proc. Ropa wraz z przedpołudniowym ochłodzeniem na europejskich parkietach osłabiła swój wzrost do 0,7 proc. Nie zmieniło to jednak znacząco obrazu całego tygodnia, który pokazał, że paliwo pozostaje numerem jeden na rynku, a jego trend wpływa na notowania innych surowców.

Autor: Rafał Grodowski

Powrót

© FORUM S.A