Przywrócić blask Royal Navy

numer 2226 - 12.01.2019 ▶ Świat



WIELKA BRYTANIA Brytyjski minister obrony Gavin Williamson zdradził plany dotyczące stworzenia dwóch zagranicznych baz wojskowych marynarki wojennej (Royal Navy). Pierwsza z nich ma powstać na Morzu Karaibskim, druga – na Dalekim ­Wschodzie.

W wywiadzie dla dziennika „Daily Telegraph” Williamson stwierdził, że brexit przyczyni się do zwiększenia pozycji Wielkiej Brytanii na arenie międzynarodowej. – To moment, w którym po raz kolejny możemy zostać globalnym graczem. Nasze siły zbrojne odgrywają w tym planie kluczową rolę – oznajmił brytyjski minister obrony.

Jak dodał, planowane jest zbudowanie dwóch nowych baz brytyjskiej marynarki. Pierwsza z nich ma powstać na Morzu Karaibskim. Wśród potencjalnych miejsc na utworzenie infrastruktury wojskowej wymienia się Gujanę bądź Montserrat leżące w archipelagu Małych Antyli.

Druga zostanie zbudowana na Dalekim Wschodzie. W grę wchodzą m.in. Singapur oraz Brunei, leżące nad Morzem Południowochińskim. W pierwszym z wymienionych krajów utrzymywana jest infrastruktura umożliwiająca serwis okrętów i sprzętu wojskowego. Z kolei w Brunei stacjonuje mały kontyngent żołnierzy brytyjskich sił zbrojnych.

Jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku Wielka Brytania dysponowała imponującą siatką instalacji wojskowych zlokalizowanych m.in.: w Malezji, Singapurze, Zatoce Perskiej czy na Malediwach. Ze względu jednak na problemy finansowe w 1968 r. ówczesny premier Harold Wilson ogłosił wycofanie większości sił brytyjskich na wschód od Zatoki Adeńskiej i zamknięcie instalacji wojskowych. To sprawiło, że obecnie w regionie Azji Południowo-Wschodniej Brytyjczycy dysponują jedynie wspomnianym niewielkim garnizonem w Brunei.

Morze Południowochińskie, w którego sąsiedztwie ma powstać baza wojskowa Wielkiej Brytanii, odgrywa strategiczną rolę ze względu na to, że transportowane jest przez nie ponad 30 proc. międzynarodowego handlu morskiego, a na dnie znajdują się bogate złoża ropy i gazu. Swobodnej żegludze w tym regionie Azji zagrażają Chiny. Rząd w Pekinie, powołując się na tzw. linię dziewięciu kresek, którą objęte jest 90 proc. Morza Południowochińskiego, buduje na archipelagu Wysp Paracelskich i Spratly infrastrukturę wojskową umożliwiającą kontrolowanie żeglugi na tym obszarze.

Z taką postawą nie zgadzają się państwa wysuwające roszczenia do tego terytorium, takie jak: Tajwan, Wietnam, Indonezja, Filipiny, Malezja czy ­Brunei.

Autor: Paweł Kryszczak

Powrót

© FORUM S.A