Lider wygrywa, Pasy z passą

numer 2251 - 11.02.2019 ▶ Sport

Łatwo nie było, ale Lechia podtrzymała passę meczów bez porażki. Trzynasty w tym sezonie komplet punktów gdańszczanie zgarnęli po ograniu Pogoni Szczecin 2:1. Wygraną zapewnił na kwadrans przed końcem najskuteczniejszy strzelec biało-zielonych – Flávio Paixão.

Rozczarowany wynikiem był szkoleniowiec gości Kosta Runjaić. – Od początku meczu graliśmy ofensywnie i według mnie w tym spotkaniu tylko jedna drużyna grała w piłkę. Dwa stałe fragmenty gry zadecydowały o rezultacie tego meczu. Lechia grała efektywnie i gratulacje dla niej. Taka jest piłka, ostatecznie liczy się wynik, a teraz był on niekorzystny – powiedział po meczu trener Pogoni.

Nie obeszło się bez narzekań na arbitra Szymona Marciniaka. – Moim zdaniem w niektórych sytuacjach arbiter nie podejmował odpowiednich decyzji. W sytuacji, w której Lechia strzeliła gola po rzucie wolnym na 1:0, wcześniej faulowany był Majewski, a takie detale decydują o końcowym wyniku. Bardzo szkoda nam tego wyniku – narzekał trener gości.

Nie zmienia to faktu, że Lechia pokazała solidność godną lidera. Mimo nie najlepszej gry gdańszczanie zainkasowali 3 pkt i ze spokojem mogli się przyglądać grającej w Płocku Legii. – Ogromnie cieszę się, że zdobyliśmy 3 pkt, bo naprawdę wielką sztuką było wygrać to spot­kanie. Przed meczem powiedziałem zawodnikom, że możemy grać brzydko, ale liczy się skuteczność. Wiedzieliśmy, że za sprawą ostatnich kontuzji nasza gra ofensywna sporo straci, i tak też było. Nie byłem zaskoczony, że długimi fragmentami Pogoń była lepszą drużyną i bardzo dobrze operowała piłką. My natomiast robiliśmy to, co umiemy najlepiej. A to jest solidność, wykorzystywanie nadarzających się okazji oraz stałe fragmenty. Z tym meczem związana też była trema po okresie przygotowawczym, dla zawodników była to także nowość, bo na wiosnę bronimy pozycji lidera. Cieszę się, że byliśmy stabilni i nie popełnialiśmy błędów. Liczyłem natomiast, że przy stanie 1:1 rywalom jakiś błąd musi się przydarzyć, i tak też się stało – dodał Stokowiec.

Mecz w Gdańsku miał wyjątkową oprawę. Kibice Lechii pożegnali zmarłego 14 stycznia Pawła Adamowicza. Pamięć prezydenta Gdańska uczczono minutą ciszy. Przed spotkaniem kapitan Lechii Flávio Paixão wręczył koszulkę bratu prezydenta Gdańska, Piotrowi, rozbrzmiała także piosenka „Sound of Silence”. W szatni gospodarzy przygotowano również specjalne miejsce dla Pawła Adamowicza. Znalazła się tam koszulka z jego nazwiskiem i numerem 53, a także ramka ze zdjęciem. Ponadto gdańszczanie zamiast w tradycyjnych biało-zielonych zagrali w czarnych strojach.

W pierwszej po przerwie zimowej kolejce warto też odnotować kolejną wygraną Cracovii. Pasy zwyciężyły już po raz piąty z rzędu, tym razem pokonując Piasta Gliwice 2:1. Taka passa nie zdarzyła im się od… 70 lat. Wtedy też Cracovia sięgnęła po ostatni w historii mistrzowski tytuł. Wygraną zapewnił Airam Cabrera. 32-letni Hiszpan najpierw sam trafił do siatki, a później zaliczył asystę przy golu debiutującego w Cracovii Rumuna Sergiu Hanki. – To była nieudana inauguracja w naszym wykonaniu i nie tylko z powodu wyniku. Stać nas na lepszą, a przede wszystkim na mądrzejszą grę. Udało nam się objąć prowadzenie i gdy wydawało się, że zaczynamy kontrolować mecz, straciliśmy gola po zupełnie niepotrzebnym faulu i rzucie wolnym. Strzał Airama Cabrery też był absolutnie do obrony. To miało fatalny wpływ na nasze dalsze poczynania. Cracovia jest znana z agresywnej gry i naszym akcjom brakowało płynności. Dążyliśmy do wyrównania, było kilka okazji, ale też mogliśmy stracić bramkę. Teraz czeka nas analiza i wyciąganie wniosków – narzekał po spotkaniu Waldemar Fornalik.

Autor: Krzysztof Oliwa

Powrót

© FORUM S.A