Bezzębna dyrektywa nie powstrzyma NS2

numer 2251 - 11.02.2019 ▶ Gospodarka

Przyjęte przez państwa członkowskie UE stanowisko ws. dyrektywy gazowej jest słabsze niż propozycja Parlamentu Europejskiego i budzi duże wątpliwości – ocenił europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski. Chodzi o francusko-niemiecką poprawkę zawężającą stosowanie unijnego prawa wobec Nord Stream 2 tylko do terytorialnych wód Niemiec.

Ambasadorowie krajów UE dali w piątek zielone światło do negocjacji z Parlamentem Europejskim projektu nowelizacji dyrektywy gazowej, który dotyczy

m.in. gazociągu Nord Stream 2. Wprowadzili jednak francusko-niemiecką poprawkę zawężającą stosowanie unijnego prawa tylko do terytorialnych wód Niemiec.

– Strategicznym celem Polski było rozpoczęcie formalnych negocjacji między krajami członkowskimi a Parlamentem Europejskim i ten cel udało się osiągnąć – powiedział wiceszef MSZ Konrad Szymański. Opinię tę podzielają analitycy, według których decyzja ta jest przełomem. Zwracają jednak uwagę, że na ostatniej prostej negocjacji doszło do złagodzenia zapisów unijnej dyrektywy.

Chodzi o zapis, który mówi, że prawu unijnemu będą podlegały te części morskiego gazociągu, które przebiegają przez wody terytorialne ostatniego państwa członkowskiego na trasie nitki. A więc dyrektywie UE będzie podlegała tylko ta część NS2, która przebiega przez wody terytorialne Niemiec.

Ten przepis budzi wątpliwości wśród ekspertów. – Niestety, osiągnięto porozumienie, które czyni tę dyrektywę bezzębną, jeśli idzie o przeciwdziałanie Nord Stream 2. Chodzi zarówno o jej zakres terytorialny, jak i mechanizmy umożliwiające przyznawanie wyłączeń spod zasad unijnego prawa – twierdzi Szymon Kardaś, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.

Podobnie uważa europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski. Jego zdaniem przyjęte stanowisko jest słabsze niż propozycja PE, a francusko-niemiecki kompromis idzie za daleko. – To budzi duże wątpliwości. Jeśli okaże się, że to tylko listek figowy i w gruncie rzeczy projekt Nord Stream 2 nadal będzie realizowany, to ja się pod tym na pewno nie podpiszę – powiedział Krasnodębski.

Przypomniał, że zgodę na przepisy ma zatwierdzić Parlament Europejski, który będzie prowadził negocjacje z udziałem rumuńskiej prezydencji i Komisji Europejskiej, zaplanowane na najbliższy wtorek. Europoseł uważa, że nie jest wcale przesądzone, iż PE zgodzi się na francusko-niemiecką poprawkę. – Końcowy rezultat jest pewnego rodzaju kompromisem – zaznaczył.

Autor: Jan Kamieniecki

Powrót

© FORUM S.A