Wyroki dla wegańskich terrorystów

numer 2304 - 15.04.2019 ▶ Publicystyka

Z Francji nadeszła wiadomość o skazaniu przez sąd okręgowy w Lille na kary więzienia pary wegan. Dwoje wegańskich aktywistów, którzy atakowali m.in. sklepy mięsne w Lille i okolicy, zostało skazanych przez sąd na 19 i 6 miesięcy więzienia. 23-letni Cyrile (z zawodu mediator społeczny) i 29-letnia Mathilde (opiekunka dzieci) byli oskarżeni o niszczenie i uszkodzenie witryn, malowanie napisów oraz podpalenie sklepów mięsnych i restauracji w regionie Hauts-de-France (Nord-Pas-de-Calais-Pikardia). Grupa weganoterrorystów była większa, ale pozostali otrzymali wyroki w zawieszeniu.

Wegańska bojówka działała w północnej Francji od listopada 2018 r. Ich działania nie były czystą zabawą. Używano tzw. koktajli Mołotowa, a nawet butli z gazem, wybijano witryny, podpalono dwa lokale sieci Burger King. Okazuje się, że kojarzone często z buddyzmem czy pacyfizmem ruchy krytykujące zabijanie zwierząt i spożywanie mięsa już dawno stały się czołówką „postępu” typu rewolucyjnego. Od niewinnych zabaw i postulatów „obrony karpia” przechodzą do czynów i działań.

Ciąg dalszy walki

o „sprawiedliwość społeczną”

Ideologia jest tu prosta. Antropomorfizacja zwierząt prowadzi do dehumanizacji człowieka. Konsekwencją zaprzeczenia prymatu człowieka nad innymi gatunkami jest zmiana aksjologii i zrównanie praw zwierząt i ludzi. Radykalni działacze stawiają sobie za cel walkę z wykorzystywaniem zwierząt, a przede wszystkim postulat „abolicji” (zniesienie kary śmierci dla wszystkich istot żyjących). Od dawna nie jest to już tylko wybór alternatywnej diety ze względu na zdrowie czy pewną modę. Jest to „zobowiązanie etyczne i polityczne” – „walka z dyskryminacją gatunkową” (Richard D. Ryder, Peter Singer).

„Klasa robotnicza”, która była podstawą klasycznego marksizmu, już właściwie nie istnieje. Stąd w ruchach postmarksistowskich poszukiwanie kolejnych podmiotów, które uzasadniałyby kontynuację „walki klasowej” i działania rewolucyjne. Nadają się do tego nawet zwierzęta. Nasi mniejsi współtowarzysze są przecież na ogół bezbronni, słabsi, a przy tym tacy mili. Powinni więc mieć te same prawa do ochrony co np. niepełnosprawni. W ten sposób zwierzęta i walka z dyskryminacją gatunkową trafiają na sztandary ruchu „sprawiedliwości społecznej”, który przeciwstawia się wszystkim sytuacjom nierówności lub ucisku.

Weganie wpisują się w budowę „bardziej sprawiedliwego świata” i inne ruchy sprawiedliwości społecznej. Dawna sprawiedliwość klasowa marksizmu została zastąpiona współcześnie innymi sprawiedliwościami – klimatyczną, ruchami sprawiedliwości w dziedzinie ochrony środowiska, walką o prawa kobiet czy wszystkich tzw. mniejszości LGBTQ+. Nic dziwnego, że niektórzy wegańscy aktywiści porównują swoją walkę do walki z rasizmem, seksizmem czy homofobią.

Od personalizacji zwierząt

do animalizacji człowieka

Ciekawostką jest, że jeden z teoretyków walki z „różnicami gatunkowymi”, autor książki „Wyzwolenie zwierząt” Peter Singer, jest jednocześnie nie tylko zwolennikiem legalizacji aborcji w każdym jej stadium, ale dopuszcza nawet zabicie dziecka do czterech tygodni po urodzeniu

Pozostało 50% treści.

Autor: Bogdan Dobosz

Wykup prenumeratę Powrót

© FORUM S.A