Antifie przeszkadzają polskie barwy

numer 2304 - 15.04.2019 ▶ Polska

W weekend w Ravensbrück odbyły się uroczystości związane z 74. rocznicą wyzwolenia tego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego. – Przyjechaliśmy dzień wcześniej, bo wiedzieliśmy, że do zakłócenia niedzielnych uroczystości szykuje się niemiecka Antifa – mówi Wojciech Woźniak, prezes Fundacji Polskich Wartości ze Szczecina. – Oni teraz nam zarzucają, że jesteśmy faszystami – ubolewa.

Fundacja Polskich Wartości od trzech lat organizuje wyjazdy do Ravensbrück, w rocznicę wyzwolenia tego obozu przez Armię Czerwoną. Za każdym razem jest coraz więcej autobusów z młodzieżą, kibicami, kombatantami. Od kilku lat w organizację obchodów angażuje się także bp Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński.

Jak mówi Wojciech Woźniak z Fundacji Polskich Wartości, z roku na rok na uroczystościach jest coraz więcej Polaków. Od dwóch lat zaczęła się jednak na nich pojawiać niemiecka Antifa. – Niemcy nie pozwalają nam okazywać takich symboli jak biała-czerwona opaska z symbolem NSZ – ujawnia Woźniak. – Twierdzą, że to symbol faszystowski, i wmawiają nam, że dokonujemy popularyzowania faszyzmu. Z kolei Antifa stara się narzucić jedynie obowiąującą narrację, że w Ravensbrück mordowane były lesbijki ze względu na swoją orientację seksualną.

Ravensbrück był największym obozem koncentracyjnym dla kobiet w czasie II wojny światowej. Przebywało w nim 132 tys. więźniarek z 27 krajów, z czego śmierć poniosło 90 tys. Największą grupę zamordowanych stanowiły Polki, których męczeńską śmiercią zginęło ponad 32 tys. Pierwsze nasze rodaczki trafiły tu już we wrześniu 1939 r. Były to: działaczki polonijne z Niemiec, członkinie Związku Polaków w Niemczech, Związku Harcerstwa Polskiego w Niemczech, działaczki spod znaku Rodła i nauczycielki języka polskiego. Potem, przez czas wojny, Niemcy przywozili tu wiele Polek, m.in. uczestniczki Powstania Warszawskiego.

Te, które przeżyły obóz, mówiły o sobie „króliki”. W latach 1942–1944 Niemcy bowiem wykonywali na więźniarkach Ravensbrück doświadczenia paramedyczne.

Aby nie zetknąć z bojówkarzami Antify, Fundacja Polskich Wartości zorganizowała wyjazd w tym roku dzień wcześniej, niż wypadała rocznica, w sobotę zamiast w niedzielę. Chciano uniknąć konfrontacji z niemieckimi lewakami.

Wojciech Woźniak uważa, że wiedza o Ravensbrück i innych obozach na terenie Niemiec, w których byli mordowani Polacy, jest w Polsce wciąż niewielka. I Niemcom zależy, aby tak właśnie było. – Nie potrafimy upomnieć się o to, że na terenie Niemiec też są obozy, że mordowano tam Polaków, Polki, Francuzki, więźniów z całej Europy. Dlaczego nie dbamy o miejsca pamięci na terenie Niemiec? Dbamy o miejsca pamięci na terenie Polski, ale nie potrafimy Niemcom pokazać, że u nich też w czasie II wojny światowej powstawały i funkcjonowały obozy śmierci. I właśnie w Niemczech były najpierw. U nas Niemcy zaczęli je tworzyć znacznie później – podkreśla Woźniak.

Jak twierdzi prezes Fundacji Polskich Wartości, choć obóz w Ravensbrück znajduje się zaledwie 100 km od Szczecina, miejsce to przez lata było zapomniane. Teraz jedynie raz w roku, w rocznicę wyzwolenia obozu, przyjeżdża tam garstka młodzieży. Wyjazdy są organizowane przez fundację, a nie szkoły czy inne instytucje publiczne.

– Temat jest zaniedbany i wart przypomnienia przez szkoły, przez IPN. Myślę, że powinno tam jeździć coraz więcej osób – i jeździ, ale są to środowiska kibicowskie, niepodległościowe. Przyjeżdżają tu ludzie z Warszawy czy z Krakowa, grupa z naszej fundacji. Ze Szczecina dociera bardzo nieliczne grono – ocenia prezes Woźniak.

 

Autor: Tomasz Duklanowski

Powrót

© FORUM S.A