Porwany przez Al-Kaidę

numer 2327 - 15.05.2019 ▶ Kultura

Irakijczyk biskup Saad Sirop Hanna został uprowadzony przez terrorystów z Al-Kaidy 15 sierpnia 2006 r. zaraz po tym, jak odprawił mszę św. w parafii blisko Bagdadu, w której był wówczas proboszczem. Więziono go 28 dni. Wydarzenia opisał w książce „Porwany w Iraku”. To szczere, pełne dramatycznych zwrotów akcji emocjonujące świadectwo człowieka, który przeżył piekło, jednak nie stracił wiary w ludzi, a tym bardziej w Chrystusa.

Uprowadzono Księdza Biskupa w 2006 r., ale książka „Porwany w Iraku” powstała dopiero dekadę później. Co spowodowało, że opisanie tej historii wymagało tyle czasu?

Potrzebowałem tego czasu, żeby to wszystko przemyśleć, poukładać sobie w odpowiedni sposób. Zaraz po porwaniu nie mogłem myśleć tak jasno. Byłem skrzywdzony, byłem zmęczony, nie wiedziałem, co się dzieje. Zacząłem myśleć o książce po 10 latach, ponieważ dopiero wtedy byłem na nią gotowy. Zacząłem rozumieć, dlaczego to mi się stało, spojrzałem na sytuację prawdziwie.

Czy udało się Księdzu zrozumieć do końca to wydarzenie?

Nie, nadal nie rozumiem go do końca, ale myślę o nim i wiele się o to modlę. Modlę się też za porywaczy, za dobrych ludzi, których spotkałem w tej trudnej sytuacji.

To, co uderza w tej opowieści, to pamięć do szczegółów. Opisuje Ksiądz każdy dzień z detalami, jakby dopiero co się wydarzył.

To były dla mnie nowe narodziny. Ja ciągle pamiętam te chwile. Każdy dzień był dla mnie lekcją, każdy moment był czymś ważnym i zostawił we mnie ślad. To było pytanie o życie albo śmierć. Ja przez cały czas byłem świadomy, dlatego te wydarzenia wryły się w moją pamięć. Niektóre detale opisałem, żeby pozwolić ludziom poznać moje emocje, uczucia, myśli.

Czy po tę książkę może sięgnąć też muzułmanin?

Tu nie ma nic obraźliwego wobec islamu, choć pojawia się krytyka interpretacji islamu przez niektórych ludzi. Myślę, że muzułmanie, którzy chcą żyć w prawdzie, powinni przeczytać tę książkę.

Czy starał się Ksiądz odszukać swoich porywaczy, dowiedzieć się, kim byli?

Nie, nie szukałem ich.

Dlaczego? Czy to wynika z faktu, że im Ksiądz wybaczył?

Nie znałem porywaczy jako osób. Przebaczyłem wielu z nich, bo wiem, że nie robili tego z interesu. Niektórzy z nich byli po prostu skierowani na tę drogę, sami jej nie wybrali. Przebaczyłem im, żeby mieli szansę się zmienić, bo to, co mi zrobili, nie było w porządku.

Był Ksiądz przetrzymywany w nieludzkich warunkach, bity, torturowany, poddawany presji, by porzucić wiarę. U większości osób w takiej sytuacji dominowałoby raczej uczucie nienawiści do katów.

Nie mówię, że natychmiast im przebaczyłem. Na początku czułem się zraniony, miałem dużo złości. Ale przebaczenie przychodzi ze zrozumienia oraz z tego, jak wierzysz. Jak wiesz, jestem chrześcijaninem. Jezus Chrystus dał mi swoją miłość. Dzięki tej łasce przebaczyłem.

Na kartach książki wielokrotnie pojawia się Księdza modlitwa psalmem „Pan jest moim Pasterzem, nie brak mi niczego”. Na ile była pomocna w tych trudnych sytuacjach?

Psalm 23 jest świetną modlitwą. Modliłem się też psalmem 27 i 121. To była dla mnie ogromna pomoc.

„Porwany w Iraku” to jednak nie tylko historia pogłębienia Księdza wiary, lecz także pokazanie trudnej sytuacji wielu chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Nie sposób nie przywołać ostatnich zamachów na chrześcijan na Sri Lance. Czy księdza zdaniem te zamachy coś zmienią w tym regionie?

Chrześcijanie na całym świecie są brutalnie prześladowani. W Pakistanie, Afganistanie, Syrii, Iraku, na Filipinach czy w Nigerii są zmuszani do opuszczenia swoich domów, porywani. Chrześcijanie są świadomi tego zagrożenia. To sprawia, że jesteśmy razem. Wspólnie dajemy świadectwo naszej wiary, jako jeden Kościół. Patrzymy na nową generację jedności. To nie jest taka zwykła kościelna jedność. Łączy nas wiara w Chrystusa. Jesteśmy wspólnie odpowiedzialni na nowe chrześcijaństwo.

Czy w Europie nie za mało się mówi o prześladowaniach chrześcijan?

Zdecydowanie za mało. Musimy o tym mówić, i to z przeświadczeniem, że to nie jest ich prześladowanie. To jest nasze prześladowanie, ponieważ jesteśmy ludźmi tej samej wiary.

Autor: Anna Krajkowska

Powrót

© FORUM S.A