Kompromitacja Ewy Kopacz

numer 2327 - 15.05.2019 ▶ Polska

Ci, którzy wygrają wybory jesienią, sprawią, że na moim miejscu będzie siedział Jarosław Kaczyński. Zapytają go, dlaczego jego urzędnicy byli hojni dla ojca Rydzyka i o aferę w Srebrnej – odgrażała się Ewa Kopacz podczas przesłuchania przed komisją VAT. Była premier wielokrotnie chwaliła się również, że ogromnym sukcesem jej rządu było wprowadzenie m.in. jednolitego pliku kontrolnego, jednak gdy posłowie zaczęli dopytywać o szczegóły, świadek nie potrafiła odpowiedzieć na najprostsze pytania.

Jeszcze przed rozpoczęciem wczorajszego posiedzenia komisji ds. wyłudzeń VAT można było odnieść wrażenie, że politycy opozycji obawiają się zeznań Ewy Kopacz. Gdy wiceprzewodniczący Kazimierz Smoliński udzielał w Sejmie wywiadu stacji TVP Info, podbiegł do niego poseł Sławomir Nitras, który wykrzyczał do kamery: „Show robicie, a nie komisję. Show robicie”.

Kolejnym, który chciał odwrócić uwagę od wczorajszego przesłuchania, był członek komisji, reprezentujący w niej PO, Zbigniew Konwiński. – Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że komisja podjęła uchwałę o przesłuchaniu Mariusza Kamińskiego, a państwo w ten sposób nie wykonujecie uchwały komisji. Sabotujecie uchwałę komisji – grzmiał zaraz po rozpoczęciu posiedzenia Konwiński.

Następnym punktem wczorajszego „przedstawienia” była swobodna wypowiedź premier Ewy Kopacz, podczas której żaliła się, że jej przesłuchanie jest na zlecenie polityczne.

– Nadchodzące wybory przesądzą o tym, kto wygra wybory jesienią. Ci, którzy wygrają, sprawią, że na moim miejscu będzie siedział Jarosław Kaczyński. Zapytają go, dlaczego jego urzędnicy byli hojni dla ojca Rydzyka – denerwowała się była szefowa polskiego rządu. – Zapominacie zapytać o to, co miał do powiedzenia wasz szef Mariusz Kamiński, CBA. Boicie się mu zadać pytania? – niemal krzyczała Kopacz.

W dalszej części przesłuchania była premier przypomniała ulubione słowo polityków PO przesłuchiwanych przez komisję, a mianowicie „procykliczność”. Na tę retorykę zareagował przewodniczący Marcin Horała, który stwierdził, że to zjawisko nie miało wpływu na lukę VAT-owską.

– Pan w swojej wypowiedzi zakwestionował wpływ procykliczności na wysokość luki VAT-owskiej – oburzała się Ewa Kopacz. – Tak, zdecydowanie kwestionuję to. Uważam, że procykliczność w teorii luki VAT-owskiej to jest jak pomroczność jasna w prawie karnym, to znaczy nie występuje w istocie. Jest to pewna próba tłumaczenia osoby, która mogłaby za coś odpowiadać, aby tej odpowiedzialności uniknąć – odpowiedział Horała.

Podczas serii pytań przewodniczącego co jakiś czas z sali można było usłyszeć wypowiedzi jednego z ekspertów. – Bardzo proszę, aby eksperci nie wypowiadali się w sposób, w jaki ich nie prosimy, gdyż będę zmuszony państwa wyprosić z sali – zripostował Marcin Horała. – Ostatnie ostrzeżenie – dodał po kolejnym samowolnym zabraniu głosu przez eksperta.

Ewa Kopacz, odpowiadając na kolejne pytania, co chwilę atakowała PiS i podkreślała, że komisja ds. VAT to narzędzie do walki politycznej. – Proszę świadka, uznajmy, że przy każdym pytaniu elementem stałym przy odpowiedzi jest to, że świadek się dziwi, że uchwała powołująca komisję jest jaka jest, tudzież że jeszcze nie został przesłuchany minister Mariusz Kamiński – odpowiedział przewodniczący Horała.

Prawdziwy popis żenady była premier dała podczas pytań dotyczących jednolitego pliku kontrolnego, który uznała za sukces swojego rządu. – W 2015 r. jednolity plik kontrolny polegał na tym, że z tego faktu nic nie wynikało. Gdzie tu uszczelnienie? – pytał wiceprzewodniczący Kazimierz Smoliński. – To było innowacyjne rozwiązanie – odpowiedziała Kopacz. – Jaki miało wpływ na uszczelnienie VAT? – nie odpuszczał Smoliński. – Proszę pytać tych, co się tym zajmowali – stwierdziła poirytowana polityk PO. – Ale pani powinna wiedzieć jako pierwszy minister – odpowiadał poseł PiS. – Opierałam się na ich wiedzy. Obecny premier też dobiera sobie pracowników wycinkowo – wycedziła była szefowa polskiego rządu.

 

Autor: Jan Przemyłski

Powrót

© FORUM S.A