Cztery razy Polska

numer 2351 - 12.06.2019 ▶ Sport

Cztery mecze, cztery wygrane i cztery gole w meczu z Izraelem. Jeśli mieliśmy prawo do narzekania na grę Biało-Czerwonych w dotychczasowych spotkaniach, to tym razem Jerzy Brzęczek zamknął wszystkim usta. W poniedziałek Polacy zagrali najlepszy mecz od czasu eliminacji do mundialu w Rosji.

Jeżeli chodzi o rezultat, to tak, ale wyjazdowe spotkania z Włochami i Portugalią w Lidze Narodów pokazały, że na tle europejskiej i światowej czołówki prezentowaliśmy się dobrze. Ten dzisiejszy mecz ułożył się dla nas bardzo dobrze. Pokazał, że jest dużo jakości w naszym zespole. Widać, że praca, którą wykonujemy, jest słuszna. Budowanie drużyny to nie jest koncert życzeń, tego nie robi się na zawołanie. Na to potrzeba czasu. Ten mecz utwierdził nas w słuszności tego, co sobie zakładam – cieszył się po spotkaniu selekcjoner.

Kluczem do wygranej okazało się wystawienie od początku meczu Krzysztofa Piątka i Roberta Lewandowskiego, obaj strzelili po golu. Do tej pory Brzęczek unikał taktyki z dwoma napastnikami. Po meczu selekcjoner nie obiecywał jednak, że będzie to żelazne zestawienie ataku. – To nie oznacza, że zawsze tak będziemy grać. Od pierwszego spotkania wiemy, że jesteśmy w stanie grać w dwóch systemach. Potrafimy również w czasie trwania meczu przejść z jednego ustawienia na drugie, to jest dla nas bardzo ważne ze względów taktycznych. Możemy w ten sposób sprawiać więcej problemów przeciwnikowi. Oczywiście mając takich napastników, jak Robert Lewandowski, Krzysiek Piątek czy Arek Milik, musimy to wykorzystywać. Ale patrzymy też na kwestie taktyczne przeciwnika, jakość jego gry i siłę – dodał szkoleniowiec.

Nieco inne zdanie ma Lewandowski, który jasno stwierdził, że ustawienie z dwójką z przodu jest optymalne. – Kiedy gramy jednym napastnikiem, to rywalom łatwiej się bronić. Szczególnie jeżeli przeciwny zespół gra trójką środkowych obrońców. Wówczas nam jest ciężej. W meczu z Izraelem czasami się cofałem i grałem jako rozgrywający, aby szukać wejścia z drugiej linii. Wiedziałem, że z przodu jest Krzysiek Piątek i dlatego obrońca rywali musiał się cofać za nim. Poza tym odpowiadał nam styl gry Izraela. Wiedziałem, że ten mecz będzie dla nas łatwiejszy niż z Macedonią Północną – powiedział kapitan kadry.

Przyczynę sukcesu Polaków Lewandowski widział w prostocie. – Zdajemy sobie sprawę, że nasz potencjał jest duży. W poniedziałek zagraliśmy prościej niż w poprzednich spotkaniach. Powróciły schematy i automatyzmy, które wcześniej wypracowaliśmy. Zaczęliśmy od fundamentów i było nam łatwiej grać. Jeżeli zaczyna się grać od pierwszego czy drugiego piętra, to brakuje tych fundamentów. Nie kombinowaliśmy i nie szukaliśmy gry, która nam nie pasuje, tylko dostosowaliśmy się do warunków i przeciwnika – stwierdził najskuteczniejszy napastnik w historii reprezentacji Polski.

Pozytywnych bohaterów w naszym zespole jest dużo więcej. Bodaj najlepszy mecz w kadrze zagrał Piotr Zieliński. Wreszcie bardzo dobry występ w koszulce z orłem na piersi zapisał Grzegorz Krychowiak. – Pierwsze cztery mecze były dla nas bardzo dobre, bo zdobyliśmy w nich 12 pkt. Nie straciliśmy bramki, a strzeliliśmy osiem. Zdajemy sobie sprawę, że oczekiwania wobec naszego zespołu są dużo większe. Teraz oczekuje się nie tylko wygranych, ale również efektownego stylu. Skupiamy się, aby w każdym meczu zdobywać trzy punkty. Rozwijamy się i każdy mecz w naszym wykonaniu wygląda lepiej. Dokładnie przeanalizowaliśmy mecz z Macedonią Północną w Skopje i wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski. W poruszaniu po boisku ważne są detale. Skupiliśmy się, aby to lepiej wyglądało – powiedział pomocnik reprezentacji Polski.

Po czterech meczach Polacy mają pięć punktów przewagi nad drugim Izraelem, a przepustkę na przyszłoroczne mistrzostwa uzyskają dwie najlepsze drużyny. Brzęczek przestrzegał jednak przed hurraoptymizmem. – Z 12 pkt jeszcze nikt nie awansował na mistrzostwa. Piłka nożna pisała różne scenariusze, pozytywne i negatywne. Mówienie, że mamy już awans, jest brakiem szacunku wobec rywali. Jak zaczniemy myśleć, że już awansowaliśmy, a potem tego nie zrobimy, to będzie się o nas pisało, że byliśmy największymi frajerami. Na dzisiaj sytuacja w tabeli jest bardzo dobra, ale zostało jeszcze wiele punktów do zdobycia – zakończył Brzęczek.

Przed meczem obawiano się antysemickich zachowań ze strony naszych kibiców. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Tuż po odegraniu hymnu wielu izraelskich piłkarzy biło brawo z uznaniem dla trybun. Dzisiaj podziękowania pojawiły się na profilu twitterowym federacji. „W przeciwieństwie do jednostek, które pogardliwie gwizdały podczas hymnu Izraela, dziesiątki tysięcy fanów odpowiedziały aplauzem. Dziękujemy wam za ten inspirujący sportowy spektakl. Do zobaczenia w Jerozolimie” – napisano.

Z Izraelem zagramy na koniec eliminacji. Wiele wskazuje na to, że awans będziemy już mieć w kieszeni.

Autor: Krzysztof Oliwa

Powrót

© FORUM S.A