Metamorfoza reprezentacji Brzęczka

numer 2352 - 13.06.2019 ▶ Publicystyka

Biało-Czerwoni odprawili z kwitkiem Izrael, strzelając cztery gole na PGE Narodowym. Po bardzo słabym meczu z Macedonią Północną i rehabilitacji w poniedziałek wniosek jest oczywisty: Krzysztof Piątek musi grać obok Roberta Lewandowskiego.

 

O czy krwawiły kibicom od oglądania spotkania eliminacyjnego do Euro 2020 z Macedonią Północną. Niżej notowany rywal z największą gwiazdą jedną nogą na emeryturze, czyli Goranem Pandevem, sprawił nam zbyt dużo kłopotów.

Wymęczone zwycięstwo z Macedonią Północną

Przez długie okresy gry polska reprezentacja nie mogła wyjść z własnej połowy. Nie było rozegrania w środku pola ze strony Grzegorza Krychowiaka i Mateusza Klicha, Jan Bednarek często wybijał piłki pod nogi Macedończyków, a Robert Lewandowski zaledwie cztery razy w ciągu całego meczu przebywał w polu karnym.

Coś trzeba było pilnie zmienić i Jerzy Brzęczek wysłuchał krytyki kibiców. Nie zaryzykował wpuszczeniem Krzysztofa Piątka dopiero w końcówce, lecz zrobił to w przerwie starcia – do pary z Lewandowskim. Po upływie zaledwie dwóch minut napastnik Milanu uderzył piłkę w stylu przypominającym przewrotkę i na szczęście dla kadrowiczów między słupkami Macedończyków stał „ręcznik”. Doprawdy nie wiadomo, co przeszkodziło Stołe Dimitriewskiemu – na co dzień broniącemu w Rayo Vallecano – po prostu złapać dogranie Piątka. Piłki nie dotknęli po drodze ani „Lewy”, ani Glik, więc bramka została uznana Piątkowi.

Jakoś dociągnęliśmy wygraną, ale w ogólnym rozrachunku nasi piłkarze nie pokazali progresu, nie tylko w kontekście wcześniejszych występów, ale choćby w porównaniu z mundialem w Rosji. Ten sam brak pomysłu, dokładnie tak samo bezradny Lewandowski i brak chęci. Kibice mieli prawo obawiać się Izraela, który sprawiał lepsze wrażenie, a w tabeli grupy eliminacyjnej znajdował się tuż za nami. Tym bardziej że polscy reprezentanci dość szczęśliwie pokonali Macedonię Północną, więc ile razy historia może się powtórzyć?

Trener Jerzy Brzęczek musiał srogo się zdenerwować komentarzami ekspertów i kibiców po bladym występie. Dlaczego Piątek nie grał od początku? Z kim, jak nie ze słabą Macedonią, mamy zaryzykować i spróbować wystawić trzech snajperów, dokładając Milika? Jak to się stało, że Przemysław Frankowski znalazł się w pierwszej jedenastce i czy sytuacja powtórzy się z Izraelem? Kiedy idzie kiepsko, krytyka jest jak najbardziej uzasadniona i kibice mają do niej prawo.

Nauka nie poszła w las

– jedenastka optymalna

Brzęczek 10 czerwca postawił od początku na Piątka i dał więcej swobody Piotrowi Zielińskiemu, który został przesunięty na prawe skrzydło. I to zdało egzamin – snajper Milanu huknął pod poprzeczkę i rozpoczął festiwal strzelecki. Nasza formacja obronna miała czasami problemy z niezłymi technicznie Solomonem i Zahavim, ale Izraelczycy nie wykorzystali dwóch okazji po błędach obrońców.

Kolejne bramki były kwestią czasu w drugiej odsłonie gry, którą znakomicie rozpoczął Kamil Grosicki. Najpierw wywalczył rzut karny, pewnie wykorzystany przez Lewandowskiego. Następnie sam skrzydłowy uderzył nie do obrony dla golkipera gości, choć i w tej sytuacji dopisało Grosickiemu szczęście. Wynik ustalił Damian Kądzior. Jest za co chwalić podopiecznych Brzęczka – to pierwszy w pełni kompletny mecz za kadencji nowego trenera. Począwszy od pewnej obrony ze świetnym Łukaszem Fabiańskim między słupkami przez „odświeżonych” Klicha i Krychowiaka aż po Zielińskiego i zabójczy atak.

Oprócz Piątka, który strzela jak na zawołanie (cztery gole w kadrze w sześciu starciach), zaimponował szczególnie Zieliński. Pomocnik Napoli rozegrał bez wątpienia najlepszy mecz w kadrze. Wszyscy znamy jego atuty z ligi włoskiej – fenomenalne uderzenie z dystansu, prostopadłe podanie, przyjęcie kierunkowe w stronę bramki

Pozostało 51% treści.

Autor: Grzegorz Wszołek

Wykup prenumeratę Powrót

© FORUM S.A