Prog in Park z mocą

numer 2376 - 12.07.2019 ▶ Kultura

Przez dwa dni oczy wszystkich fanów progresywnego rocka będą skierowane na Warszawę. Na letniej scenie Progresji wystąpią legendarne formacje, które atakując widzów ostrymi frazami i rytmami, nie stronią od wirtuozerii i epickich muzycznych opowieści.

Kiedy organizatorzy oznajmiali zestaw gwiazd, które pojawią się w stolicy 12 i 13 lipca, wielu myślało, że to żart, dziennikarska kaczka, dzisiaj częściej nazywana fake newsem. No bo jak to? Na jednej scenie Fish, Dream Theatrer, Opeth, Alcest, Tesseract, Sermon, Haken Soen, Riche Kotzen i polski Bright Ophidia? Takim zestawem gwiazd można by spokojnie obdzielić kilka festiwali. Zestaw gości Prog in Park budzi respekt. Są to jednak luminarze grania adresowanego do wybranego melomana, który kocha taką muzykę. Bezspornie najpopularniejszym w sensie popkulturowym w tym gronie jest Fish, wieloletni frontman słynnej formacji Marillion. Wysoki Szkot, który wyśpiewał tak ikoniczne hity jak, „Lavender” czy „Keyleigh”, od lat prowadzi karierę na własny rachunek, każdorazowo wypełniając sale koncertowe i kluby. Co tu ukrywać, ma swoich oddanych fanów. I choć Marillion i on sam wpisani są w nurt prog-rocka, to jednak dzisiaj, z perspektywy lat bardziej słyszymy w tym lekkiego, melodyjnego rocka niż wydumane frazy, bliższe matematyce. Liczący sobie 60 lat Derek William Dick, czyli Fish, to dla wielu jedna z największych i najbardziej charyzmatycznych postaci w świecie muzyki progresywnej oraz jedyny słuszny wokalista Marillionu.

A skoro o zawiłościach tej muzyki mowa, to bezspornie trudno dzisiaj wskazać gwiazdę bardziej zaawansowaną w kwestie połamanych fraz, wieloczęściowych suit, wirtuozerii graniczącej z cyrkiem, jak w wypadku zespołu Dream Theater. Kiedy myślimy o progmetalu, jedną z pierwszych nazw, które przyjdą nam do głowy, będzie właśnie ta dwukrotnie nominowana do Grammy grupa. Zespół powstał ponad 30 lat temu z inicjatywy trzech studentów Berklee College of Music – Johna Petrucciego, Johna ­Myunga i Mike’a Portnoya. Do dziś w składzie grupy jest pierwszych dwóch panów. Petrucci od lat jest głównym kompozytorem repertuaru Dream Theater i głównym odpowiedzialnym za brzmienie albumów zespołu. Portnoy towarzyszył mu w tych dziedzinach do 2010 r., kiedy postanowił odejść z formacji i został zastąpiony przez Mike’a Manginiego, od tamtej pory cały czas bębniącego w grupie. Skład uzupełniają wokalista James LaBrie i fantastyczny klawiszowiec Jordan Rudess. Dream Theater jest odpowiedzialny za kilka pomnikowych albumów progmetalowych, chociażby „Images And Words”, „­Awake” oraz „Metropolis Pt. 2: Scenes from a Memory”, który w tym roku świętuje 20. urodziny. W lutym zaś ukazał się czternasty w dorobku materiał studyjny formacji – „Distance Over Time”, stworzony w Nowym Jorku z udziałem wszystkich członków kapeli, jak zwykle pełen maestrii technicznej (Rudes jest uznawany za najwybitniejszego speca od instrumentów klawiszowych w progresywnym rocku, a Mangini to najszybszy perkusista naszej planety). Amerykańska ekipa słynie też z tego, że potrafi wspaniale oddać na koncertach to, co zawarła na płytach.

Wisienką na torcie tegorocznego festiwalu będzie popis Richiego Kotzena (USA), bez wątpienia jednego z największych obecnie wirtuozów gitary na scenie rockowej i hardrockowej. Tym, co odróżnia Richiego od innych gitarowych wirtuozów, jest jego wielka wszechstronność. Amerykanin doskonale czuje się, nie tylko grając superszybkie i karkołomne solówki w rockowym klimacie, lecz również wykonując repertuar bluesowy, soulowy, funkowy czy z kręgu fusion. Kotzen miał okazję posmakować mainstreamowej popularności, gdy był muzykiem grup Poison oraz Mr. Big, a także w Japonii, gdzie jest wielką gwiazdą i otwierał tam nawet koncerty The Rolling Stones.

Autor: Robert Tekieli

Powrót

© FORUM S.A