Biedny jak Marian Janicki

numer 2376 - 12.07.2019 ▶ Polska

Marian Janicki, były szef Biura Ochrony Rządu, który zasłynął tym, że otrzymał awans za nadzorowanie służby podczas katastrofy smoleńskiej, musi dorabiać w krakowskiej spółce wodno-kanalizacyjnej, aby związać koniec z końcem – poinformowała w ubiegłym tygodniu „Rzeczpospolita”. Myli się jednak ten, to pomyślał, że funkcjonariusz został hydraulikiem. Stworzono dla niego synekurę w krakowskich wodociągach, na której może zarobić nawet 10 tys. zł miesięcznie.

O dramatycznych – zdaniem gazety – losach byłych pracowników PRL-owskich służb pisała w ubiegłym tygodniu „Rzeczpospolita”. Jednym z przypadków opisanych przez dziennik jest gen. Marian Janicki, który został objęty ustawą dezubekizacyjną.

„Dramatyzm sytuacji pogłębiła ustawa dezubekizacyjna, która dotknęła wielu funkcjonariuszy. Gen. Janicki zamiast 10 tys. zł emerytury dostaje 1,8 tys. zł, bo służbę w BOR zaczynał przed rokiem 1989. Pracował zatem w strukturach organów bezpieczeństwa PRL. Nieważne, że było to tylko półtora roku, a całą karierę zrobił w czasach wolnej Polski. Obecnie, żeby związać koniec z końcem, pracuje w krakowskiej spółce wodno-kanalizacyjnej” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Rzeczywiście, od niedawna gen. Marian Janicki jest zatrudniony w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Krakowie. O sprawę zapytaliśmy Roberta Żurka, rzecznika spółki. „W związku z przygotowaniem do wdrożenia infrastruktury krytycznej zarząd spółki podjął decyzję o powołaniu pełnomocnika ds. zintegrowanego zarządzania bezpieczeństwem” – poinformował nas rzecznik.

Jak dodaje, takie stanowisko to standard w wielkich europejskich aglomeracjach. Na czym będzie dokładnie polegała praca gen. Janickiego, trudno dziś zgadnąć. „Z oczywistych powodów spółka nie może udzielić szczegółowych informacji dotyczących podjętych działań w celu zapewnienia czynnego i biernego bezpieczeństwa przedsiębiorstwa i odbiorców usług. Proszę zwrócić uwagę na wciąż pojawiające się nowe zagrożenia cybernetyczne i konieczność ochrony danych osobowych (w naszym przypadku setek tysięcy osób), co wymusza koordynowanie i skuteczne zarządzanie całym zintegrowanym systemem bezpieczeństwa” – odpisał nam Robert Żurek.

Tajne są też obecne zarobki byłego szefa BOR. „Dla stanowiska pełnomocnika zarządu, zgodnie z zakładowym układem zbiorowym pracy, przewidziana jest stawka osobistego zaszeregowania między kat. 9–14, co przekłada się na wysokość wynagrodzenia od 4284 zł do 10 248 zł” – pisze rzecznik.

O stanowisko Marian Janicki nie musiał się bić z innymi kandydatami. Spółka miejska nie zorganizowała żadnego konkursu, co zresztą jest zgodne z prawem.

Sytuacja nie dziwi Bolesława Kosiora, radnego miejskiego z Prawa i Sprawiedliwości. – To typowe zachowanie dla Urzędu Miasta Krakowa, który przyjął też wielu pracowników zwolnionych z urzędu wojewódzkiego – mówi „Codziennej” Kosior. Radny nie słyszał też o żadnym nagłym zagrożeniu bezpieczeństwa krakowskich wodociągów.

Gen. Marian Janicki, zanim został szefem BOR (był nim w latach 2007–2013), był

m.in. kierowcą Lecha Wałęsy. W 2016 r. dokonano audytu funkcjonowania Biura Ochrony Rządu. Wykazano liczne nieprawidłowości w działaniach BOR przy organizacji wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w kwietniu 2010 r. w Katyniu. Wcześniej wiele zastrzeżeń do BOR formułowali eksperci. Mimo to Bronisław Komorowski rok po katastrofie postanowił awansować Janickiego na generała.

Odpowiedzialny za bezpieczeństwo rządu Janicki nie umiał jednak zabezpieczyć nawet samego siebie i w lutym 2014 r. dał się nagrać kelnerom w restauracji Sowa i Przyjaciele. W listopadzie 2017 r. został członkiem Platformy Obywatelskiej. W wyborach samorządowych w 2018 r. został wybrany na radnego powiatu krakowskiego z listy Koalicji Obywatelskiej.

Autor: Jacek Liziniewicz

Powrót

© FORUM S.A