Brutalność policji nie osłabia ducha protestu

numer 2404 - 14.08.2019 ▶ Świat

AZJA Komunistyczny Pekin coraz ostrzej krytykuje niekończące się protesty w Hongkongu przeciwko nowelizacji prawa ekstradycyjnego. Lokalna policja zaś coraz częściej stosuje wobec manifestantów niewspółmierne środki.

Podczas ostatnich protestów, w trakcie których doszło do starć z policją, funkcjonariusze znów użyli gazu łzawiącego w hongkońskim robotniczym okręgu Sham Shui.

Funkcjonariusze są oskarżani o nadużywanie siły, strzelanie nabojami pieprzowymi z bliskiej odległości, bicie demonstrantów pałkami i wykorzystanie gazu łzawiącego wewnątrz stacji metra. Policja przyznała, że funkcjonariusze brali udział w protestach, przebrani za „różne postacie”. W czarnych cywilnych ubraniach, maskach chirurgicznych i kaskach asystowali w zatrzymaniach i nie okazywali legitymacji policyjnych. Służby zapewniają, że nie prowokowały demonstrantów do radykalnych zachowań.

Komunistyczne władze w Pekinie i rząd w Hongkongu potępiają protestujących, którym zarzucają brutalne działania i wywoływanie zamieszek. Chińskie rządowe biuro ds. Hongkongu i Makau oceniło, że w działaniach radykalnych uczestników protestów widoczne są „oznaki terroryzmu”, podkreślono, że region znalazł się w „krytycznym momencie”.

USA tymczasem podkreślają, że cały czas monitorują sytuację w Hongkongu. – Społeczeństwu najlepiej się służy, gdy szanuje się różne poglądy polityczne i zezwala na swobodne i pokojowe ich wyrażanie. W związku z tym Stany Zjednoczone wzywają wszystkie strony konfliktu do powstrzymania się od przemocy – poinformował, zastrzegając sobie anonimowość, jeden z urzędników administracji prezydenta Donalda Trumpa.

Jak pisała „Codzienna”, manifestacje trwają już 10. weekend, a Hongkong jest pogrążony w największym kryzysie politycznym od momentu jego przyłączenia do Chin w 1997 r.

Pod wpływem protestów i determinacji uczestników władze co prawda bezterminowo zawiesiły prace nad projektem, ale nie wycofały go całkowicie, czego domagają się uczestnicy manifestacji. Protestujący żądają dymisji szefowej hongkońskich władz Carrie Lam.

Z badań wynika, że mimo zdecydowanych reakcji służb wobec demonstrantów większość z nich zamierza kontynuować protest do zrealizowania swoich postulatów.

 

Autor: Aleksander Kłos

Powrót

© FORUM S.A