Zachować nadzieję

numer 2404 - 14.08.2019 ▶ Sport

W Warszawie padł bezbramkowy remis, teraz pora na starcie w Atenach. Dziś Legia może zrobić kolejny krok w drodze do udziału w rozgrywkach Ligi Europy. Zadanie jest proste. Trzeba wygrać lub bramkowo zremisować z Atromitosem. Biorąc pod uwagę przebieg pierwszego spotkania, nie będzie to szczególnie trudne.

W Warszawie Grecy zaprezentowali się fatalnie. Nie byli w stanie przeprowadzić ani jednego ataku i nawet nie zagrozili bramce Radosława Majeckiego. Gdyby drużyna Aleksandara Vukovicia miała nieco lepiej nastawione celowniki, to rewanż w Grecji byłby formalnością. W pierwszym meczu gości dwukrotnie ratowała poprzeczka po strzałach Arvydasa Novikovasa i Carlitosa. – Obserwowaliśmy grecką drużynę i spodziewaliśmy się zespołu, który będzie czekał w niskiej defensywie na wyjście z kontratakiem, bo to najgroźniejsza opcja rywali. Zapobiegaliśmy temu. Na własnym terenie Grecy mogą być bardziej agresywni. Pozytywne jest to, że dochodzimy do sytuacji podbramkowych. Gole przyjdą, jeśli będą okazje, to jest kwestia czasu oraz przełamania. Plusem jest też to, że nie tracimy goli – powiedział po pierwszym meczu trener Vuković.

Aby gole padały, trzeba wstawić do składu Carlitosa. Najlepszy strzelec Legii w ubiegłym sezonie stracił miejsce w podstawowej jedenastce. A co gorsza, ci, którzy go zastępują, nie prezentują się lepiej. Poniżej oczekiwań grają zarówno Jarosław Niezgoda, jak i Sandro Kulenović.

Mecz z Atromitosem wyjątkowo odbędzie się w środę

Pozostało 51% treści.

Autor: Krzysztof Oliwa

Wykup prenumeratę Powrót

© FORUM S.A