Na przerwę bez perspektyw wyborczych

numer 2429 - 11.09.2019 ▶ Świat

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson przegrał kolejne głosowanie w sprawie rozpisania wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Było to ostatnie głosowanie przed przerwą w pracy parlamentu, którą zarządził wcześniej i która ma potrwać do 14 października.

Po utracie w ubiegłym tygodniu większości parlamentarnej rząd Johnsona de facto nie może podejmować dalszych decyzji i wcześniejsze wybory są nieuniknione. Mimo to brytyjski premier w nocy z poniedziałku na wtorek po raz drugi poddał pod głosowanie wniosek o przedterminowe wybory i je przegrał.

Johnson chciał, aby wybory odbyły się 15 października. Dzięki temu nowy rząd zdążyłby się sformować przed terminem wyjścia z UE wyznaczonym na 31 października. Teraz jednak będzie to możliwe ewentualnie dopiero po 14 października, kiedy brytyjski parlament ponownie się zbierze.

Nocne głosowanie przebiegało w napiętej atmosferze. Wielu opozycyjnych posłów przyniosło transparenty z hasłem „uciszeni”, w stronę Johnsona poleciały okrzyki „wstydź się!”, inni zaczęli śpiewać socjalistyczne pieśni. Wielu wstrzymało się od głosu. Ostatecznie wniosek poparło 293 posłów, a 46  było przeciw – Johnson potrzebował aż 434 głosów, aby wygrać.

– Ten rząd będzie kontynuował negocjowanie umowy, równocześnie przygotowując się do wyjścia bez niej – powiedział Johnson po głosowaniu. – Bez znaczenia jest, ile sposobów wymyśli ten parlament, aby związać mi ręce – dodał. Kpił także z postawy Partii Pracy. – Większość z nich nie chce wyborów, bo boi się, że Jeremy Corbyn je przegra. Mniejszość nie chce ich, bo są przerażeni tym, że mógłby je wygrać.

– Chcę wyborów, nie możemy się ich doczekać – odpowiedział premierowi Corbyn. – Ale pomimo naszych chęci nie jesteśmy gotowi na katastrofę, jaką wyjście bez umowy sprowadzi na nasze społeczeństwo, naszą pracę, usługi czy nawet prawo.

Przed udaniem się na przymusowy urlop posłowie przegłosowali również jeszcze jeden wniosek. Chcą, aby Johnson ujawnił wszystkie dokumenty i billingi telefoniczne związane z przygotowaniami do wyjścia z UE bez umowy i zawieszenia parlamentu. Najprawdopodobniej chodzi tutaj o powstrzymanie ewentualnej współpracy z uniosceptykami z partii Brexit. Ich lider Nigel Farage otwarcie zaproponował Johnsonowi pakt wyborczy polegający na powstrzymaniu się od wystawiania konkurencyjnych kandydatów w okręgach. Plotkuje się, że negocjacje w tej sprawie trwają już za kulisami. Teraz Johnson będzie musiał odkryć karty i ujawnić, czy tak jest naprawdę.

Autor: Wiktor Młynarz

Powrót

© FORUM S.A