Wehikuł wściekłego antyklerykalizmu

numer 2429 - 11.09.2019 ▶ Wywiad

Spór o małżeństwo i rodzinę zawsze towarzyszył wszelkim radykalnym rewolucjom. Tak było we Francji w 1789 r. i w Rosji po roku 1917. Destrukcja rodziny i wprowadzenie nowych struktur to warunek powodzenia rewolucji, a przy okazji podobne pomysły dają dodatkową moc państwu rewolucyjnemu, które w ten sposób ma prerogatywy w ingerowanie w ludzką prywatność.

Jeszcze kilka tygodni temu sondaże dawały bezpieczną przewagę PiS, co wydawało się doskonałą pozycją wyjściową przed wyborami. Dziś wygląda, jakby partia Jarosława Kaczyńskiego traciła grunt pod nogami. Tymczasem atak na PiS przybiera na sile. Do tego dochodzą wpadki rządzących...

Nie sądzę. Oczywiście przed wyborami nikt nie może być zbyt mądry, lecz wszystko wskazuje na to, że opozycja już wyczerpała negatywną siłę mobilizującą. Zresztą PiS na wpadki reaguje szybko. Oczywiście najlepiej, żeby wpadek nie było, i mam nadzieję, że do wyborów już żadne głupstwa nikomu nie przyjdą do głowy.

Czym w istocie jest dziś LGBT? Ideologią, filozofią życia, a może jeszcze czymś innym?

To jest ideologia i tylko ideologia. To znaczy nie jest to reakcja na żaden ważny realny problem. Nie jest to też filozofia, bo coś tak prostackiego filozofią być nie może. U nas spełnia trzy funkcje: po pierwsze, jest taranem w konserwatyzm partii rządzącej, po drugie, jest wizerunkiem Zachodu i nowoczesności, po trzecie, jest wehikułem wściekłego antyklerykalizmu. Wszystko to razem ma służyć – tak jak służyło w innych krajach – do recyklingu społeczeństwa i wprowadzenia zupełnie nowej moralności i w efekcie nowego człowieka.

Jak Pan ocenia atak na metropolitę krakowskiego z ostatnich tygodni. Czy zgadza się Pan Profesor, że racja jest po stronie abp. Marka Jędraszewskiego, ale język, którego używa, jest zbyt radykalny?

Nie, nie był zbyt radykalny. Ruch LGBT charakteryzuje się niebywałym chamstwem, a gdy się tylko na to chamstwo zareaguje, natychmiast podnosi się wrzask, że homofobia, że będą pogromy, że będzie Auschwitz. To wyjątkowo perfidni, ale też niestety skuteczni ludzie.

Jak zdefiniować istotę sporu, który toczy się między krytykami i sympatykami tej ideologii? Starcie Polski konserwatywnej z liberalną, chrześcijańskiej z laicką…

Spór o małżeństwo i rodzinę zawsze towarzyszył wszelkim radykalnym rewolucjom. Tak było we Francji w 1789 r. i w Rosji po roku 1917. Destrukcja rodziny i wprowadzenie nowych struktur to warunek powodzenia rewolucji, a przy okazji podobne pomysły dają dodatkową moc państwu rewolucyjnemu, które w ten sposób ma prerogatywy w ingerowanie w ludzką prywatność. To dzieje się w krajach zachodnich na niespotykaną dotąd skalę.

O co tak naprawdę toczy się walka? Przedstawiciele środowisk LGBT uważają, że dążą do zrównania praw mniejszości seksualnych.

Nie może być zrównania tego, co równe nie jest. Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny nie ma żadnej alternatywy. Mówienie, że homoseksualiści mają prawo do małżeństw jednopłciowych, to tak jakby powiedzieć, że człowiek otyły ma prawo do skakania przez płotki, a kastrat do intensywnego życia erotycznego. Najgorszy w tym wszystkim jest mechanizm inżynierii społecznej. Żeby zrównać prawa, trzeba ograniczyć małżeństwo, pokazując, jak jest ono represywne i jak wymaga gruntownej reformy, trzeba wprowadzić prawo pozwalające ingerować w związki rodzinne, trzeba wprowadzić prawo represjonujące ludzi, którzy rewolucji się sprzeciwiają, i karać ich za „mowę nienawiści”. Trzeba wprowadzić indoktrynację, najlepiej od przedszkola, trzeba wprowadzić cenzurę i tępić wszelkie przejawy oporu itd. Na tym polega „zrównywanie” praw. Można sobie wyobrazić podobne „zrównywanie” w innych przypadkach. Na przykład zrównanie Kościoła katolickiego w Polsce z innymi wyznaniami i grupami religijnymi, które mogą czuć się niedowartościowane. To będzie wymagało – jako eksperyment społeczny – niezwykle brutalnych zabiegów i stworzenia odpowiedniego systemu represji oraz indoktrynacji. O tym powinni pamiętać wszyscy, którzy mówią o zrównywaniu praw.

Komu sprzyja ciągłe podgrzewanie tematu LGBT? Czy nie chodzi o to, żeby przez uderzenie w Kościół rykoszetem zranić też PiS?

Jedno i drugie – zarówno Kościół, jak i PiS. Obie te instytucje są nienawistne radykałom. Wystarczy się przyjrzeć temu, co się wyprawia na marszach homoseksualistów i jakiej retoryki homoseksualni aktywiści używają. Oni – podobnie jak ich zachodni koledzy – chcą unicestwić Kościół, a politycznych konserwatystów przegnać i zastraszyć.

Jak Pan Profesor postrzega przyszłość Kościoła katolickiego w Polsce. Czy Kościołowi grozi rozłam? Z jednej strony jest abp Marek Jędraszewski, z drugiej dominikanin Paweł Gużyński.

Nie wiem, co odpowiedzieć. Z jednej strony Kościół jest w znacznie lepszej formie niż w innych krajach, a z drugiej widać niepokojące zmiany wśród księży, i to nie tylko szeregowych. Najważniejsze, by nasz Kościół nie zaczął flirtować z ideologiami liberalnymi, bo skończy jak Kościół niemiecki, a w dalszej przyszłości jak Kościół anglikański. Oczywiście wiele zależy od tego, co się będzie działo w Watykanie. A stamtąd nie płyną optymistyczne sygnały.

Powrót

© FORUM S.A