Wykładowca zawieszony za poglądy

numer 2430 - 12.09.2019 ▶ Polska

WOLNOŚĆ SŁOWA Wykładowca UMK prof. Andrzej Nalaskowski został zawieszony w pracy na trzy miesiące z powodu rzekomej obrazy środowisk LGBT. Profesor opublikował felieton „Wędrowni gwałciciele” w tygodniku „Sieci”, w którym pisał m.in. o uczestnikach marszów równości, nazywając ich „nieszczęśnikami, których dopadła tęczowa zaraza”. Władze uczelni uznały artykuł za niegodny wykładowcy.

„(…) wesołki na utrzymaniu mamusi, faceciki, chcący się wiecznie bawić, obleśne, grube, wytatuowane baby, które ostentacyjnie się całują jak na wyuzdanych filmach, i osobniki, którym trudno przypisać jakąś płeć” – napisał w felietonie o osobach biorących udział w marszach równości prof. Nalaskowski. Dodał, że ludzie ci posiadają szczególne prawa społeczne, ponieważ „mogą lżyć nasz Kościół, drwić z nas bezkarnie zza muru policyjnych tarcz i oczekiwać darmowej ochrony policyjnych legionów”.

Te i inne słowa Andrzeja Nalaskowskiego zostały uznane przez rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu prof. Andrzeja Tretyna za niegodne wykładowcy akademickiego. W związku z tym władze uczelni zawiesiły profesora na trzy miesiące. – W sprawie prof. Aleksandra Nalaskowskiego zostanie wszczęte postępowanie przez rzecznika dyscyplinarnego, a od jutra profesor zostanie zawieszony na trzy miesiące w obowiązkach nauczyciela akademickiego – powiedział po zebraniu rektorskim w sprawie profesora dr hab. Marcin Czyżniewski, rzecznik UMK.

Andrzej Nalaskowski tłumaczył, że nie chciał nikogo obrazić. Felieton napisał, by bronić swoich przekonań i wiary, które są często atakowane przez środowisko LGBT. – Niedawno zrozumiałem, że żeby walczyć z ideologią LGBT, trzeba użyć broni, której używa przeciwnik. Każdy ma prawo być zwolennikiem tej ideologii, głosić na jej cześć peany i piać z zachwytu, ale każdy ma również prawo do krytyki. Jeśli nie będzie głośnego sprzeciwu, to rzeczywiście Jasna Góra zostanie kiedyś zdobyta – stwierdził w wywiadzie dla toruńskich „Nowości” prof. Nalaskowski.

Poseł PiS Anna Sobecka broni wykładowcy. – Zamykanie profesorowi ust przez rektora UMK jest niedopuszczalne. Można powiedzieć, że jest to pewien zamach na wolność słowa – zaznacza w rozmowie z „Codzienną” polityk PiS. Jak wskazuje, takie zachowanie jest hipokryzją. – Mogą obrażać nas w różny sposób, a nam nie wolno krytycznie się wypowiedzieć. Wolność, której tak pragnie środowisko LGBT, ma być tylko dla nich? Tak nie może być. Trzeba się temu sprzeciwiać publicznie – wskazuje Anna Sobecka.

 

Autor: Maria Kobylińska

Powrót

© FORUM S.A