Kłopoty bulteriera Schetyny

numer 2430 - 12.09.2019 ▶ Publicystyka

Ma na swoim koncie kontakty ze służbami specjalnymi, kontrowersyjne metody, którymi zdobył sobie wpływy w Inowrocławiu, a w młodości uczestnictwo w happeningach „Naszości” Piotra Lisiewicza. Mowa oczywiście o Krzysztofie Brejzie, którego nazwisko znalazło się w centrum uwagi ze względu na farmę trolli, którą wykryto w inowrocławskim ratuszu.

Sprawę farmy trolli ujawnił Samuel Pereira na portalu Tvp.info, na którym opublikował dowody na hejterską działalność szefa sztabu wyborczego Koalicji Europejskiej. Ta sprawa kładzie się głębokim cieniem na Koalicji Obywatelskiej. Zdaniem komentatorów Krzysztof Brejza powinien zrezygnować ze swojej funkcji.

Miasto prywatne

Film pod tym tytułem (powstał w 1994 r.) pokazuje, jak grupa kilku osób stworzyła mafię i objęła swoimi wpływami całe miasto. „To miasto jest moje” – mówi główny bohater. Ten cytat można odnieść do Inowrocławia, w którym umościła się rodzina Brejzów. Śledztwo, prowadzone przez Centralne Biuro Antykorupcyjne pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, pokazuje olbrzymią skalę nieprawidłowości, które stwierdzono w inowrocławskim ratuszu. Prezydentem Inowrocławia jest Ryszard Brejza, ojciec posła.

Śledztwo w wykrytej tu tzw. aferze fakturowej dotyczy przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych – pracowników Wydziału Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia. „W toku prowadzonego w tej sprawie śledztwa przedstawiono zarzuty przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych, oszustwa, posługiwania się poświadczającymi nieprawdę i podrobionymi dokumentami. Zarzutami objęto 16 osób, w tym pracowników Wydziału Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia oraz przedsiębiorców współpracujących z magistratem. Zarzuty usłyszała m.in. naczelnik Wydziału Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia, która jednocześnie pełniła funkcję rzecznika prasowego prezydenta miasta Inowrocławia. Ogłoszone zarzuty to wynik zebranego materiału dowodowego, na podstawie którego ustalono, że w okresie od 2015 do 2017 r. popełnione zostały przez urzędników przestępstwa przekroczenia uprawnień, polegające na posługiwaniu się przez nich poświadczającymi nieprawdę oraz podrobionymi fakturami wystawionymi na rzecz Urzędu Miasta Inowrocławia przez współpracujących z nimi przedsiębiorców. Poświadczające nieprawdę i podrobione faktury służyły do uzyskania z budżetu gminy środków pieniężnych za usługi, które nie zostały wykonane bądź były świadczone na rzecz innego podmiotu. Kwota wyłudzonych pieniędzy wynosi około 200 tys. zł” – poinformował nas Wydział Prasowy Prokuratury Krajowej.

Śledczy zajmują się także ujawnioną przez TVP Info aferą dotyczącą farmy trolli. „Śledztwo ma charakter wielowątkowy i rozwojowy. Wykonywane w tej sprawie czynności dowodowe wywołały konieczność zweryfikowania relacji procesowych niektórych przesłuchanych w tej sprawie osób, wskazujących na rolę posła Krzysztofa Brejzy w utworzeniu i funkcjonowaniu Wydziału Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej w strukturach Urzędu Miasta Inowrocławia. Ustalenia śledztwa wskazują, że dokonywano zakupu urządzeń do komunikacji elektronicznej. Z uwagi na stopień zaawansowania postępowania przygotowawczego oraz charakter wykonywanych czynności udzielenie dalszych informacji nie jest możliwe” – czytamy w odpowiedzi Prokuratury Krajowej.

Farma trolli

Afera wybuchła 23 sierpnia, gdy na portalu Tvp.info jego redaktor naczelny Samuel Pereira ujawnił szokujące zeznania na temat procederu niszczenia w sieci przeciwników politycznych, którego pomysłodawcą miał być Krzysztof Brejza. – Przy fakturach płaconych przelewem schemat był taki, że po przelaniu pieniędzy przedsiębiorca przychodził do mego biura, przychodziła też pani W. ze swoim zeszytem. I ona obliczała, jaką ma zostawić kwotę. (...) za tę kwotę opłacała osoby, które komentowały wpisy w internecie. Były to wpisy szkalujące osoby wskazane przez posła Brejzę i prezydenta Ryszarda Brejzę. Osobom wystawiającym komentarze w internecie płaciła pani W. (…) mogę się domyślać, że były to kwoty rzędu 500 zł na miesiąc – zeznała jedna z osób przesłuchiwanych w śledztwie dotyczącym tzw. afery fakturowej.

„Pieniądze były przeznaczane również na doładowanie telefonów prywatnych (…). Były również kupowane tablety, oprogramowanie Tor, które uniemożliwiało wykrycie IP”. „Było też tak, że jeżeli była jakaś potrzeba finansowa, np. plebiscyt, to dzwonił pan poseł Brejza i mówił, że musimy go wygrać. (...) wyniki tych ankiet przedstawiał poseł Brejza na zebraniach partyjnych” – wynika z zeznań.

„Kiedy w urzędzie w Inowrocławiu wybuchła afera fakturowa i pojawili się tam funkcjonariusze CBA, poseł Brejza przekazuje swemu ojcu sugestie Marcina Kowalskiego (byłego dziennikarza »GW«, właściciela firmy PR), jak wyciszyć aferę i uspokoić opinię. Jednocześnie sugeruje, by zwolnioną z pracy byłą Naczelnik Wydziału Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej – prawdopodobnie ze strachu przed jej zeznaniami – zastraszyć: »Hej. Bardzo nam zależy żeby w tym komunikacie pojawiła się taka jednoznaczna myśl, że ona utrudnia postępowanie. Że jak to jest możliwe, że taka osoba (80 zarzutów) chodziła wolna i nieskrępowana, podczas gdy powinna być zatrzymana i doprowadzona do prokuratury. W każdej chwili może zbiec za granicę, a prokuratura pozostaje bezradna. Coś takiego. Żeby ona bała się wyjść przed kamery. Żeby się bała że ją sprzed tych kamer zgarnie policja«” – czytamy na portalu Tvp.info (pisownia oryginalna).

Ofiarą hejtu zorganizowanego przez Ryszarda i Krzysztofa Brejzów padł m.in. Ireneusz Stachowiak, kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Inowrocławia w ostatnich wyborach samorządowych, a obecnie kandydat do Sejmu z list Prawa i Sprawiedliwości. – Mamy do czynienia najprawdopodobniej nie tylko z aferą hejterską, z posłem, który sam instruował, jak działać w sieci, żeby bezkarnie dyskredytować politycznych przeciwników, lecz także z aferą, w której główni podejrzani, wyprowadzający pieniądze z inowrocławskiego ratusza, zajmowali się hejtem. Co ciekawe, według ujawnionych informacji te pieniądze miały też być przeznaczone na kampanię posła Krzysztofa Brejzy – mówi nam Ireneusz Stachowiak. – Skandalem jest również to, że poseł Brejza instruował swoich współpracowników, jak zabezpieczyć się, by być w niewykrywalnym w sieci Tor, której chciał zakazać. 25 listopada 2009 r. skierował on w tej sprawie interpelację nr 13631 do Jerzego Millera, ministra spraw wewnętrznych i administracji – dodaje Stachowiak.

Kariera posła Brejzy

Krzysztof Brejza po raz pierwszy zasiadł w ławach sejmowych w 2007 r. w klubie Platformy Obywatelskiej. W VI kadencji Sejmu (2007–2011) zasiadał m.in. w komisji śledczej ds. zbadania sprawy zarzutu nielegalnego wywierania wpływu przez członków Rady Ministrów, komendanta głównego Policji, szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na funkcjonariuszy Policji, Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, prokuratorów i osoby pełniące funkcje w organach wymiaru sprawiedliwości w celu wymuszenia przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków w związku z postępowaniami karnymi oraz czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi w sprawach z udziałem lub przeciwko członkom Rady Ministrów, posłom na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej i dziennikarzom, w okresie od 31 października 2005 r. do 16 listopada 2007 r., nazywanej potocznie komisją ds. nacisków. (…)

W poprzedniej kadencji Sejmu (2011–1015) poseł Brejza był m.in. wiceprzewodniczącym sejmowej komisji ds. służb specjalnych, podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia poselskiego projektu ustawy o nadaniu uprawnień śledczych sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych i w podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia przedstawionego przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Ustawa została napisana przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego z pominięciem środowiska prawniczego, do parlamentu wysłał ją prezydent Bronisław Komorowski, a po przyjęciu ją podpisał.

– Doszło do jawnego złamania Konstytucji. Głosami ówczesnej koalicji PO-PSL Sejm wybrał nowych sędziów – następców tych, których kadencje kończyły się w 2015 roku. Skandal polegał na tym, że ich kadencje jeszcze trwały – mówi nam prof. Krystyna Pawłowicz, posłanka PiS, która zasiadała w tej podkomisji.

– Zupełnie nie pamiętam posła Brejzy z prac tej podkomisji, zapamiętałam natomiast jego aktywność w tej kadencji Sejmu – zachowywał się jak rasowy hejter. Zastosował typową operację pomówienia, którą znamy z lat 80. w wykonaniu komunistycznej bezpieki. Zaatakował mnie tym, że napisałam w „Życiu Gospodarczym” w 1988 r. tekst o wspólnych przedsiębiorstwach polsko-sowieckich. Uczynił z tego zarzut i go publicznie nagłaśniał. Nie przeczytał całego tekstu – napisałam, jak Rosjanie, zakładając wspólne przedsiębiorstwa, wykorzystują Polaków: było 80 proc. kapitału sowieckiego, a 20 proc. polskiego i podobny był podział zysków. Po tym tekście zaproszono mnie m.in. do ambasady brytyjskiej, w której przekazałam zebrane przeze mnie materiały. Tego jednak poseł Brejza już nie mówił – dodaje prof. Pawłowicz.

Krzysztof Brejza zasłynął też tym, że w trakcie przeszukania Centrum Eksperckiego NATO 18 grudnia 2015 r. znaleziono projekty pięciu interpelacji poselskich, do których miały być przypięte karteczki z nazwiskami posłów PO: Krzysztofa Brejzy i Marka Biernackiego.

Bulterier Schetyny

W kuluarach sejmowych Krzysztof Brejza jest nazywany bulterierem Grzegorza Schetyny, szefa Platformy Obywatelskiej. – Brejza nagłaśnia tematy, które mają uderzać w PiS. Mówi się, że jest w stałym kontakcie z ludźmi ze służb za czasów koalicji PO-PSL – ujawnia nam jeden z parlamentarzystów. Brejza jest ulubieńcem Schetyny, który obdarza go dużym zaufaniem, czego nie można powiedzieć o Donaldzie Tusku. To właśnie były premier doprowadził do przesunięcia Brejzy na liście wyborczej w 2011 r. z czwartego na siódme miejsce. Nieoficjalnie mówiło się wówczas, że przesunięcie Brejzy o trzy miejsca w dół to kara za jego udział w proteście pod kancelarią premiera Tuska w styczniu 2011 r. Inowrocławianie walczyli tam wówczas o dotrzymanie obiecanego terminu budowy obwodnicy.

W obecnej kadencji Sejmu Krzysztof Brejza jest jednym z najbliższych współpracowników Grzegorza Schetyny. To właśnie on składał liczne zawiadomienia do prokuratury w sprawach polityków PiS, IPN, premiera i agend rządowych. Wystarczy też sprawdzić, jakie interpelacje i zapytania wniósł poseł Brejza, by się przekonać, że zasłużył on na miano, które funkcjonuje w kuluarach Sejmu. I chociaż zarzuty wysuwane przez Brejzę w interpelacjach są chybione, to nie przeszkadza mu to być gwiazdą w mediach sprzyjających totalnej opozycji. Nie przeszkadzało nawet wtedy, gdy pod jego domem spłonął toi toi, a on zgłosił do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa usiłowania zabójstwa jego oraz jego rodziny.

„W nocy z piątku na sobotę nieznani sprawcy próbowali w Inowrocławiu podpalić kamienicę, w której mieszka z rodziną poseł PO Krzysztof Brejza. Mogło dojść do wybuchu gazu” – alarmował w „Gazecie Wyborczej” Wojciech Czuchnowski. Prawda okazała się banalna – przyczyną pożaru było wrzucenie niedopałka papierosa do toi toia przez 50-letniego Sławomira M., użytkownika przenośnej toalety, sąsiada posła Brejzy. Sławomir M. usłyszał w Prokuraturze Rejonowej w Inowrocławiu zarzut nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia oraz mienia wielkich rozmiarów przez wywołanie pożaru przy kamienicy. Nie znaleziono żadnego związku pomiędzy pożarem toalety a posłem, a internauci całą aferę opatrzyli stosownymi memami.

 

Tekst ukazał się w tygodniku „Gazeta Polska” nr 36 (1360)/2019.

Autor: Dorota Kania

Powrót

© FORUM S.A