​Mafijny klimat w Inowrocławiu

numer 2453 - 09.10.2019 ▶ Polska

AFERA Portal Tvp.Info opublikował treść rozmowy z byłą pracownicą inowrocławskiego ratusza. Kobieta była bliską współpracowniczką rodziny politycznej Brejzów przez wiele lat. Miała też być świadkiem tego, jak funkcjonował słynny Wydział Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia.

Ustalenia portalu Tvp.Info są szokujące. – Prezydent Ryszard Brejza oddał synowi część inowrocławskiego urzędu, żeby on mógł robić sobie kampanię i osiągać długoterminowe cele. W ramach tego było też niszczenie ludzi, takie bardzo zdecydowane i pełne nienawiści. Jego „człowiekiem od brudnej roboty” był pan Wojciech Sz., który np. często mówił o kimś, że „należy wyrwać chwasta”, i to był jeden z łagodniejszych opisów. Stąd też mój strach i dlatego rozmawiamy anonimowo, bo nie ukrywam, że nie chciałabym któregoś pięknego dnia np. zostać potrącona na przejściu dla pieszych – wyznała kobieta w rozmowie z Tvp.Info.

Była pracownica inowrocławskiego ratusza przyznaje, że decyzja o ujawnieniu procederu (tzw. afery fakturowej) służbom, którą podjęła 2,5 roku temu, była bardzo trudna. Szczegółowo również opisuje system finansowania i wyciągania pieniędzy na cele propagandy politycznej służącej rodzinie Brejzów. Opisała

m.in. system zupełnie fikcyjnych faktur, za które pobierano pieniądze z kasy miasta. – CBA ustaliło, że łączna skradziona kwota wynosiła mniej więcej 250 tys., a moim zdaniem mówimy o kwocie przynajmniej pół miliona złotych w ciągu dwóch lat. Są to działania doraźne, które miały dać któremuś z Brejzów lub ich rodzinie splendor, promocję, marketing, generalnie PR, działania dotyczące hejtu i finansowania kampanii wyborczej, na pewno – przynajmniej w części – kampanii pani Lidii S. i posła Krzysztofa Brejzy – stwierdziła kobieta. Wyznała również, że ze strachu przed zemstą rozważała wyprowadzenie się na drugi koniec kraju. Jak twierdzi, „nadal niszczeni są ludzie”. – Zastraszanie, niszczenie reputacji, to tylko część arsenału środków nadal stosowanych. Przykładem może być Beata Zarzycka. Przez wiele lat pracowała w urzędzie. Moim zdaniem treść jednych z zeznań opublikowanych przez portal Tvp.Info jednoznacznie wskazuje, że to właśnie Beata Zarzycka je składała. I co się dzieje? Dzień lub dwa dni po publikacji na łamach „Gazety Wyborczej” ukazuje się szkalujący ją artykuł – mówi w wywiadzie dla Tvp.Info kobieta.

(jal, tvp.info)

Autor: jal

Powrót

© FORUM S.A