​W oczekiwaniu na rozmowy w Waszyngtonie

numer 2454 - 10.10.2019 ▶ Gospodarka

SUROWCE Ropa bez reakcji na wzrost zapasów. Problemy na linii Waszyngton–Pekin decydują o rynkowej atmosferze. Złoto i srebro droższe niż we wtorek.

Wtorkowy poranek przyniósł osłabienie złota, którego kurs spadł poniżej 1500 dol. W opinii analityków spadek o 0,4 proc. po poniedziałkowej przecenie był efektem rosnącego przekonania, że kolejne obniżki stóp procentowych nie tylko w USA są coraz mniej realne. Drugim czynnikiem osłabiającym metal były nadzieje na postęp w relacjach Chin i USA.

Ropa w poniedziałek pokonała nawet kurs 59,5, jednak tuż po godz. 16 zaczęła tracić na wartości, zniżkując ponad 1,2 dol. i kończąc dzień symbolicznym spadkiem. Wtorkowe przedpołudnie to widoczne jeszcze po godz. 11 umocnienie paliwa, zakończone gwałtownym spadkiem przed godz. 12. W efekcie kurs gatunku brent znalazł się symbolicznie powyżej 58 dol. Późne popołudnie po spadku do 57,5 dol. przyniosło poprawę i ropa zakończyła zmagania nieznacznym spadkiem.

Późnym wieczorem podano dane na temat zapasów. Te wzrosły powyżej oczekiwań analityków (4,1 mln baryłek) i w środowy poranek paliwo znowu traciło. Część analityków w obrazie rynku, na którym wzrost (i to wyraźny) notowało złoto, dopatrywała się obaw o dialog na linii Pekin–Waszyngton. A to po raz kolejny wskazuje na sporą zmienność nastrojów na rynku.

Przed godz. 9 umocnienie notowało srebro, które powoli zbliżało się do wartości 18 dol. Na rynku metali przemysłowych poranek nie przyniósł znaczących zmian. Jakkolwiek miedź notowała symboliczne umocnienie, to spadki widoczne były dla niklu czy aluminium. Segment metali szlachetnych prezentował się o tyle ciekawiej, że srebro i platyna zyskiwały powyżej 1 proc., a niewiele gorzej prezentowało się złoto. Być może wpływ na to miało także nieciekawe otwarcie w Europie, bo ropa brent po chwilowym ruchu w górę znowu traciła na wartości. Część ekspertów zwracała uwagę na rosnące obawy o kolejny kryzys USA–Chiny, co po części potwierdzał rosnący trend złota.

Fatalnie o poranku prezentowały się prawa do emisji CO2. Notowany w Londynie instrument tracił po raz kolejny. Spadek o 1,3 proc. nie był może bardzo dotkliwy, ale kurs praw spadł do wartości 22,2 euro, czyli najniższej od ponad pół roku. Trudno nie wiązać tego z niepewną sytuacją na rynkach i obawami o wzrost gospodarczy.

Obawy o sytuację ropy naftowej nie znalazły jednak większego potwierdzenia. Paliwo traciło ponad 0,3 proc., co trudno uznać za znaczącą przecenę. W segmencie metali przemysłowych, także wrażliwym na doniesienia medialne, miedź cały czas pozostawała stabilna.

Początek października przypomina sytuację z sierpnia czy września zarówno pod względem kursów, jak i kierunku. Oczywiście polityka także ma wpływ na notowania, ale wydaje się, że notowania miedzi poniekąd potwierdzają stan powszechnej niepewności. Także nikiel czy aluminium nie generują sygnału umocnienia – samo aluminium wyznacza nawet spadkowy kierunek. Niepewność naznaczoną pesymizmem potwierdza indeks DJ IM, dla którego analitycy zakładają spadek. Indeks wynosi obecnie 117,3 pkt, a ostatni raz powyżej 120 pkt był ponad trzy tygodnie temu.

W środę tuż przed godz. 11 ropa zyskała i zanotowała kurs 58,4 dol. Srebro pozostało mocne, ale nie potrafiło przełamać wartości 18 dol. za uncję. Złoto utrzymało odczyt powyżej 1510 dol., choć prezentowało się słabiej, a miedź była na niewielkim plusie. Horyzontalny trend wydawał się coraz bardziej realny, zwłaszcza że inwestorzy nie otrzymali żadnych nowych danych. Obraz niepewności na rynku potwierdzał także gaz ziemny, który symbolicznie zyskiwał na wartości, co po ostatnich spadkach praktycznie do zera niweluje prawdopodobieństwo powtórki z ubiegłego roku, gdy w październiku i listopadzie surowiec sporo zyskał. Bilans ostatnich 12 miesięcy to bowiem spadek kursu gazu ziemnego o ponad 20 proc.

 

Autor: Rafał Grodowski

Powrót

© FORUM S.A