Mruczuś

numer 2454 - 10.10.2019 ▶ Motoryzacja

Seat Arona to mały crossover hiszpańsko-niemieckiej firmy zbudowany na płycie podłogowej miejskiego auta – ibizy. Jednak jest od małej ibizy zdecydowanie bardziej pojemny. Ma od niej o kilka centymetrów więcej szerokości, długości oraz wysokości, co bardzo łatwo można odczuć, siedząc w tym aucie. Jest po prostu wygodne, a wysoka pozycja za kierownicą daje kierowcy doskonałą widoczność we wszystkich kierunkach. Kilka miesięcy temu testowaliśmy już benzynową wersję ze 115-konnym silnikiem. Dzisiaj czas na najmocniejszą wersję ze 150-konnym benzynowym napędem w wersji FR.

Jak już pisaliśmy, na zewnątrz samochód robi dynamiczne wrażenie. Pomarańczowe auto z czarnym dachem i czarnymi nadkolami o ostrych liniach od razu wskazuje południowy kierunek. W końcu Seat, choć ze stajni Volkswagena, pochodzi z Hiszpanii. W środku ta marka najbardziej ze wszystkich należących do Volkswagena wyróżnia się dynamiczną stylizacją. Pełne smaku kolorowe wstawki na fotelach, dyskretne przeszycia deski rozdzielczej czy mieszka zmiany biegów i foteli czerwoną nitką nadają wnętrzu samochodu sportowego charakteru. W środku znajdą miejsce cztery osoby, pięciu będzie już nieco ciasno. Zwraca uwagę spory jak na tę klasę bagażnik. 400 litrów pojemności to niezła wartość. W testowanej wersji FR wyposażenie jest niemal pełne – łącznie z nawigacją, dwustrefową klimatyzacją i trzema trybami pracy silnika.

150-konny silnik daje autu spore możliwości. Arona jest bardzo dynamiczna i elastyczna. Dzięki niewielkiej masie i pokaźnej liczbie koni seatowi nie brakuje mocy niemal w każdym zakresie obrotów. Co ciekawe, dynamiczna jazda wcale nie jest okupiona jakąś nadzwyczajną paliwożernością. 7 litrów przy prędkościach autostradowych jest wartością do zaakceptowania. Do kultury pracy czterocylindrowego napędu też nie można się przyczepić. Silnik pracuje równo i zachęcająco mruczy po dodaniu gazu.

Autor: Igor Szczęsnowicz

Powrót

© FORUM S.A