Erdoğan szantażuje Europę imigrantami

numer 2456 - 12.10.2019 ▶ Świat

Trwa turecka ofensywa w północnej Syrii. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan zagroził Europie wypuszczeniem kolejnej fali uchodźców, jeśli ta oficjalnie uzna działania tureckich wojsk za inwazję.

Tureckie wojska otoczyły już miasta, które są ich głównym celem w Syrii. Według tureckiego ministerstwa obrony w dotychczasowych walkach zginęło 277 kurdyjskich bojowników z organizacji YPG. Resort podał również, że życie stracił jeden z tureckich żołnierzy. Weryfikacja tych liczb jest oczywiście niemożliwa. Turecka państwowa agencja prasowa Anadolu twierdzi, że żołnierze YPG zaatakowali moździerzami południowo-wschodnią Turcję, zabijając siedem osób, w tym 9-miesięczne dziecko uchodźców z Syrii.

Obserwatorzy w Syrii twierdzą, że ofiarą tureckich działań wojennych często padają cywile, co sprawiło, że Ankara spotkała się z międzynarodowym potępieniem. Pierwszą konkretną akcję w tej sprawie podjęła Norwegia. Minister spraw zagranicznych Ine Søreide poinformowała agencję AFP, że jej państwo wstrzymało eksport do Turcji uzbrojenia i jakichkolwiek materiałów przydatnych do prowadzenia działań wojennych. Oslo twierdzi, że to działanie profilaktyczne. – To jasne, że wśród niektórych członków [NATO] rośnie niepokój co do akcji Turcji i jest prawdopodobne, że inne państwa pójdą za przykładem Norwegii – powiedział telewizji Fox News Nile Gardiner z think thanku Heritage Foundation.

Prezydentowi Turcji Recepowi Erdoğanowi nie podoba się taka postawa. Jednym z deklarowanych zadań ofensywy jest stworzenie na północy Syrii bezpiecznej strefy, do której Turcja będzie mogła przesiedlić uchodźców. Przemawiając na spotkaniu swojej partii, Erdoğan stwierdził, że jego krytycy są nieuczciwi, i zagroził, że jeśli państwa UE uznają jego działania za okupację, to otworzy granicę, by wypuścić syryjskich uchodźców. Obecnie w Turcji znajduje się ich ponad 3,5 mln.

W związku z rozwojem sytuacji w Syrii ONZ zorganizowała nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa. Pięć państw, które wystąpiły z tą inicjatywą – w tym Polska – wezwały Turcję do zaprzestania jednostronnej akcji zbrojnej. Rada Bezpieczeństwa nie wydała jednak żadnego oświadczenia z powodu sprzeciwu Rosji i USA. Rosjanie chcieli, aby w oświadczeniu pochylono się też nad obecnością militarną w Syrii amerykańskich wojsk. Z kolei USA zapewne nie chciały jeszcze bardziej psuć stosunków z Turcją, która jest drugą siłą w NATO i dzięki swojemu położeniu odgrywa kluczową rolę w odstraszaniu Rosji od agresji na państwa Zachodu.

Autor: Wiktor Młynarz

Powrót

© FORUM S.A