Kolejny atak na amerykańską bazę

numer 2530 - 14.01.2020 ▶ Świat

Wykorzystywana przez amerykańskie lotnictwo baza Al-Bakr koło miasta Balad w środkowym Iraku stała się celem kilku pocisków moździerzowych. W momencie ostrzału znajdowali się w niej żołnierze USA. Atak spotkał się z ostrą reakcją Waszyngtonu.

W wyniku ostrzału portu lotniczego Al-Bakr, zlokalizowanego 80 km na północ od Bagdadu, rannych zostało czterech irackich żołnierzy. Pociski uderzyły w pas startowy znajdujący się w centralnej części bazy. Nikt do tej pory nie przyznał się do ataku. Eksperci podejrzewają, że mogą za nim jednak stać środowiska powiązane z Iranem.

W ostatnich tygodniach, w związku ze wzrostem napięcia w Iraku, wywołanego agresywną postawą Teheranu i reakcją na to Waszyngtonu, amerykańscy żołnierze w większości opuścili tę bazę.

Ataki rakietowe na amerykańskie bazy w Iraku trwają od końca października ub.r. Do wzrostu napięć na linii Iran–USA doszło po ostrzale z 27 grudnia bazy wojskowej K1 w pobliżu irackiego Kirkuku. W jego wyniku zginął cywilny pracownik amerykańskiej misji wojskowej i ucierpiało także kilku żołnierzy i policjantów irackich. O te ostrzały Waszyngton oskarża władze w Teheranie i powiązane z nimi siły.

Ostatni atak na bazę Al-Bakr spotkał się z ostrą reakcją szefa amerykańskiej dyplomacji Mike’a Pompeo, który napisał na Twitterze, że jest oburzony doniesieniami o ostrzale. Napisał również, że modli się o powrót do zdrowia ranionych irackich żołnierzy. „Te powtarzające się naruszenia suwerenności Iraku przez antyrządowe grupy muszą się skończyć” – podkreślił Pompeo.

Tymczasem Francja, Niemcy i Wielka Brytania wydały wspólne oświadczenie, w którym apelują do Iranu o powrót do pełnego respektowania postanowień porozumienia nuklearnego z 2015 r. Teheran kilka dni temu zapowiedział, że nie będzie się już do niego stosował.

„Pozostajemy przywiązani do porozumienia nuklearnego i chcemy, by przetrwało. Przypominamy przy tym, że Iran powinien anulować wszystkie posunięcia, które są niezgodne z tą umową. Apelujemy, by Teheran powstrzymał się w przyszłości od gwałtownych kroków i rozprzestrzeniania (broni jądrowej)” – zaznaczono we wspólnym oświadczeniu trzech państw, które wraz z Chinami, Rosją i USA były sygnatariuszami umowy.

Amerykański prezydent Donald Trump jednoznacznie stwierdził w jednym z niedawnych wpisów na Twitterze, że to Iran sam musi podjąć decyzję o rozpoczęciu negocjacji z USA. Zapowiedział przy tym: „nie będą mieć broni nuklearnej”, „nie będą zabijać protestujących”.

 

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Autor: Petar Petrović

Powrót

© FORUM S.A