„Złoty spadochron” dla prezesa Boeinga

numer 2530 - 14.01.2020 ▶ Gospodarka

FINANSE Dennis Muilenburg, który trzy tygodnie temu zrezygnował z posady prezesa Boeinga, odchodzi z dziesiątkami milionów dolarów – informują amerykańskie media. Wczoraj, 13 stycznia, oficjalnie nowym szefem koncernu został David ­Calhoun, dotychczasowy przewodniczący rady nadzorczej Boeinga.

Media w Stanach Zjednoczonych obszernie piszą o zmianie na stanowisku prezesa Boeinga, największego lotniczego koncernu na świecie. Nie zawsze podawane przez nie informacje są precyzyjne i często różnią się w zależności od źródła, ale co do jednego wszyscy są zgodni – odchodzący z posady szefa Dennis Muilenburg biedny nie będzie.

Jak informuje „The New York Times”, Dennis Muilenburg, który w ubiegłym miesiącu w wyniku wielkiego kryzysu, jaki dotknął Boeinga, musiał rozstać się ze stanowiskiem prezesa, odejdzie z milionowym majątkiem. David Gelles napisał na łamach gazety, że były już szef koncernu może liczyć na 60 mln dol. odprawy.

Dziennikarz cytuje oświadczenie firmy: „Dziękujemy Dennisowi za jego 35-letnią pracę dla Boeinga. Wraz ze swoim odejściem otrzyma benefity, które przysługują mu z racji wiernej służby”. Według Gellesa to oznacza, że Dennis Muilenburg może liczyć jeszcze na dodatkowe profity po odejściu z zajmowanego stanowiska.

Informacje innych mediów różnią się od tych przedstawionych przez „NYT”. Telewizja CNN, powołując się na dokumenty Boeinga, stwierdziła, że Muilenburg nie otrzyma odprawy w wysokości 39 mln dol., jak wcześniej informowano, ale pozostawi sobie akcje, opcje i inne aktywa warte dziesiątki milionów dolarów.

Wcześniej kanał ABC, powołując się na źródła w firmie, podał, że „złoty spadochron”, jak nazywa się odprawę dla top menedżerów, w przypadku Muilenburga może wynieść 39 mln dol., nie licząc opcji na akcje. Niektóre źródła podały, że kwota odszkodowania może być jeszcze wyższa. Zauważono, że w ten sposób wypłaty na rzecz Muilenburga będą 270 razy wyższe niż rekompensaty dla krewnych ofiar dwóch katastrof lotniczych Boeinga, które miały miejsce w ubiegłym roku.

Także nowy prezes, David Calhoun, który oficjalnie objął stanowisko wczoraj, może liczyć na spore zyski. Może otrzymać premię w wysokości 7 mln dol., jeśli uda mu się ponownie poderwać w powietrze uziemione od marca ubiegłego roku samoloty Boeing 737 Max. To właśnie te maszyny – w wyniku dwóch katastrof, w których zginęło 346 osób – były źródłem fatalnej sytuacji amerykańskiego koncernu lotniczego, doprowadzając do dymisji dotychczasowego szefa Boeinga.

(jak, PAP)

Autor: jak

Powrót

© FORUM S.A