Rynek czeka na e-dopłaty

numer 2530 - 14.01.2020 ▶ Gospodarka

Kończy się darmowe ładowanie samochodów elektrycznych, dlatego rynek oczekuje rządowych dopłat do elektryków z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu (FNT). W dopłatach upatruje się szansy na zdynamizowanie elektromobilności w Polsce. – E-dopłata może być argumentem przekonującym nabywców do zakupu elektryka – przekonują eksperci.

Obecnie sześć sieci pobiera już opłaty za ładowanie samochodów elektrycznych, a niedługo dołączą kolejne cztery. Półszybkie ładowanie elektryków ładowarkami prądu zmiennego kosztuje 1–1,20 zł/kWh. Za tą samą ilość energii, ale dostarczoną szybciej prądem stałym trzeba zapłacić ­1,60–2,20 zł.

W terenie zabudowanym małe auta zużywają średnio ok. 18 kWh/100 km, a na trasie nawet 25 kWh/100 km. To oznacza, że jeżdżąc po mieście, za samą energię trzeba zapłacić co najmniej 18 zł na 100 km, zaś na autostradzie w skrajnym wypadku aż 55 zł. – To równowartość spalania 10 litrów paliwa na 100 km. Dieslem na takiej trasie pojedziemy więc o 15–20 zł taniej na każde 100 km – mówi Bartłomiej Derski z portalu Wysokienapiecie.pl.

Z tego względu, aby przyspieszyć rozwój elektromobilności w Polsce, potrzebne są dodatkowe bodźce, takie jak zapowiadane przez rząd dotacje do zakupu ­e-aut z FNT. Zdaniem Kamila Zduniuka, eksperta Banku Pekao, konieczne jest wprowadzenie dopłat do zakupu samochodów elektrycznych nie tylko dla osób prywatnych, lecz także dla przedsiębiorców, którzy kupują ponad 70 proc. nowych aut w Polsce. – Większe zakupy firm mogłyby przyczynić się do szybszego rozwoju sieci stacji ładowania, a to z kolei zachęciłoby większą liczbę osób prywatnych do takiego zakupu – tłumaczy ekspert Pekao.

Okazuje się jednak, że ładowanie elektryka może być wielokrotnie tańsze, jeśli będzie się odbywało w domu wyposażonym w panele fotowoltaiczne, dodatkowo przy wyborze taryfy antysmogowej lub nocnej. Wówczas realny koszt energii może wynieść zaledwie 33 ­gr/kWh. W takim wypadku jazda e-samochodem będzie kosztować kilka zł na każde 100 km.

– W przypadku Polski, słabiej rozwiniętej gospodarczo niż kraje zachodniej Europy, e-dopłata może być argumentem przekonującym część nabywców do zrezygnowania z samochodu spalinowego jako opcji mniej korzystnej w ogólnym rozrachunku, zwłaszcza po uwzględnieniu kosztów eksploatacji i paliwa – podsumowuje Zduniuk.

Jak poinformowało Ministerstwo Klimatu, nabór wniosków o dopłaty do samochodów elektrycznych z FNT planowany jest jeszcze w obecnym kwartale. Według szacunków wsparcie będzie dotyczyło nawet kilkunastu tysięcy osób.

PAP, marketnews24

Autor: Paweł Woźniak

Powrót

© FORUM S.A