Nie ma wolności bez solidarności

numer 2535 - 20.01.2020 ▶ Świat

Wnioskiem z historii ostatnich stu lat powinno być to, że niepodległość naszych państw jest od siebie zależna – taka teza towarzyszyła wystąpieniom uczestników konferencji pt. „Polska–Łotwa, 100 lat relacji dyplomatycznych i wojskowych”, która odbyła się w piątek w Warszawie. Dzień wcześniej parlament Łotwy, Saeima, przyjął rezolucję uznającą za niedopuszczalne fałszowanie prawdy o historii II wojny światowej przez obecne władze Rosji.

Organizatorami polsko-łotewskiej konferencji były Łazienki Królewskie w Warszawie oraz Ambasada Łotwy w RP. Okazją do niej była setna rocznica zwycięskiej operacji „Zima”, czyli kampanii łatgalskiej. Jak już pisaliśmy w „Codziennej”, trwała ona 3–25 stycznia 1920 r. na terenie Łatgalii, obecnie to południowo-wschodni region Łotwy. W jej trakcie Polacy udzielili pomocy zagrożonej przez bolszewików Łotwie, która ogłosiła swoją niepodległość 18 listopada 1918 r. Decyzję o zaangażowaniu Polski w Łatgalii podjął marszałek Józef Piłsudski.

Jak mówił na konferencji prof. Grzegorz Nowik z Instytutu Studiów Politycznych PAN, zwycięska operacja „Zima” pokazała n.in. siłę ówczesnej Rzeczypospolitej. – Była też sygnałem dla Ukrainy, że Polska nie rości sobie pretensji do terytoriów zamieszkanych przez niepolską większość. W Łatgalii Polacy stanowili mniejszość, większość zaś była łotewska. Wreszcie była to zachęta dla państw bałtyckich do rozszerzenia ich trójstronnej konfederacji do ram konfederacji państw sąsiadujących z Rosją, a więc z udziałem Polski, Ukrainy i Rumunii, i do zawarcia wspólnego pokoju z Rosją bolszewicką. Pokoju, który zamykałby kwestię imperialnej potęgi – przypomniał prof. Nowik.

Podczas konferencji umówiono też temat relacji obu państw w warunkach rozpoczęcia II wojny światowej. „Polacy bronią się z wielką odwagą”, „Łotwa zachowa stanowczą neutralność”, „Wojsko Związku Sowieckiego przedwczoraj przekroczyło granicę Polski”, „Polscy uchodźcy przekraczają naszą granicę”, „Przyczyny tragedii Polski” – brzmiały tytuły łotewskich gazet w 1939 r. Tylko w dniach 17–23 września tamtego roku (do momentu odcięcia granicy przez Związek Sowiecki) na Łotwie znalazło ok. 1,7 tys. polskich żołnierzy oraz kilkuset cywilów. Państwo łotewskie wzięło na siebie odpowiedzialność za jeszcze ok. 25 tys. polskich pracowników sezonowych pracujących w momencie wybuchu wojny na Łotwie.

W tym kontekście nawiązano do współczesnych prób fałszowania historii II wojny światowej przez Kreml. Zwrócono uwagę, że w czwartek stuosobowy jednoizbowy Sejm Republiki Łotewskiej (łot. Saeima) przyjął rezolucję o niedopuszczalności przeinaczania historii o 80 latach sowieckiej okupacji Łotwy oraz II wojny światowej. „Parlament Republiki Łotewskiej za niedopuszczalne uznaje próby podejmowane przez urzędników Federacji Rosyjskiej zmierzające do zaprzeczenia faktom historycznym o przyczynach, przebiegu i zakończeniu II wojny światowej, by w ten sposób pomniejszyć odpowiedzialność ZSRS za wszczęcie wojny w Europie i zrelatywizować przestępstwa popełnione przez totalitarny reżim sowiecki” – czytamy w dokumencie.

– To był bardzo wyczekiwany krok ze strony Rygi. Zależało nam na tym, żeby to był oficjalny dokument wyrażający stanowisko parlamentu Łotwy. Kwestia fałszowania historii została poruszona również przez prezydenta Egilsa Levitsa podczas piątkowego noworocznego spotkania z korpusem dyplomatycznym w łotewskiej stolicy. Ze swojej strony pilnie śledzimy sytuację, identyfikujemy fałszywe informacje [z Rosji], w czym polegamy m.in. na działającym z powodzeniem w naszym kraju NATO-wskim Centrum Komunikacji Strategicznej (STRATCOM) – powiedział „Codziennej” obecny na konferencji ambasador Łotwy w RP Edgars Bondars.

Główny wniosek konferencji zawarł w podsumowaniu swojego wystąpienia prof. Grzegorz Nowik. – W drugiej połowie 1920 r. w podryskim nadmorskim Bulduri trwały rozmowy Polski i państw bałtyckich. Ówczesny szef MSZ Łotwy Zigfrīds Meierovics powiedział, że gdyby bolszewicy wygrali pod Warszawą w sierpniu 1920 r., to następnie niepodległość utraciłyby Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia, i nie byłoby po nich śladu. Jaki jest z tego wniosek? W sprawach geopolitycznych, które nie zmieniają się od setek lat, nie możemy być sami. Dziś nadal – my, Polacy, Łotysze, Litwini, Estończycy, Finowie, Ukraińcy i Rumuni – musimy być razem – powiedział historyk z ISP PAN.

 

Autor: Olga Alehno

Powrót

© FORUM S.A