W Niemczech o przyszłości Libii

numer 2535 - 20.01.2020 ▶ Świat

Wczoraj w Urzędzie Kanclerskim w Berlinie odbyła się międzynarodowa konferencja dotycząca wojny domowej w Libii. Rozmowy, w których wzięli udział m.in. prezydenci Francji, Rosji, Turcji, a także kanclerz Niemiec, zdominowała kwestia ograniczenia wsparcia militarnego udzielanego dwóm głównym stronom konfliktu w Libii.

W konferencji berlińskiej, której gospodarzem była kanclerz Angela Merkel, wzięli udział przedstawiciele dwóch głównych frakcji uczestniczących w wojnie domowej w Libii. Chodzi o Libijską Armię Narodową (ANL), na której czele stoi gen. Chalifa Haftar, oraz libijski Rząd Jedności Narodowej (GNA) na czele z Fajizem as-Sarradżem. Wśród innych zaproszonych gości znaleźli się m.in. szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo, premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, prezydenci Francji, Rosji oraz Turcji: Emmanuel Macron, Władimir Putin i Recep Tayyip Erdoğan. W Berlinie obecni byli również przedstawiciele Unii Europejskiej, Unii Afrykańskiej oraz Ligi Arabskiej. Konferencja berlińska miała miejsce zaledwie kilka dni po nieudanym spotkaniu premiera Fajiza as-Sarradża z gen. ANL Chalifem Haftarem w Moskwie. Jak pisała „Codzienna”, ten ostatni odmówił podpisania porozumienia o zawieszeniu broni, po czym niezwłocznie opuścił Rosję.

Libia po obaleniu w 2011 r. dyktatora Muammara Kaddafiego pogrążyła się w chaosie. Obecnie o władzę nad tym krajem toczy się walka pomiędzy Rządem Jedności Narodowej kontrolującym Trypolis a Libijską Armią Narodową. GNA uznawana jest przez społeczność międzynarodową i wspierana przez Turcję, która w ubiegłych miesiącach dostarczała sprzęt wojskowy mimo embarga ONZ na dostawy broni do Libii, wprowadzonego jeszcze dziewięć lat temu. Niedawno zaś turecki parlament zdecydował się na wysłanie swoich wojsk, aby bronić rządu Fajiza as-Sarradża. Z kolei ANL jest popierana m.in. przez Rosję, a także Egipt, Jordanię, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Królestwo Arabii Saudyjskiej i Francję.

Niemcy, organizując konferencję berlińską, miały nadzieję w pierwszej kolejności na ograniczenie dostaw sprzętu i wojskowych do stron walczących o władzę nad całym terytorium Libii. „Naszym pierwszym punktem jest zmniejszenie wpływów graczy międzynarodowych w Libii” – napisał szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas. Eksperci uważają jednak, że kraje takie jak ZEA, Egipt oraz Turcja nie będą chciały przystać na wycofanie finansowego oraz militarnego wsparcia dla stron walczących.

 

Autor: Paweł Kryszczak

Powrót

© FORUM S.A