Zapasy węgla z kopalń do centralnego magazynu

numer 2535 - 20.01.2020 ▶ Gospodarka

W centralnej Polce w ciągu kilku dni ma powstać centralny magazyn rezerw węgla energetycznego, do którego mają trafiać zapasy zalegające na zwałach w kopalniach – podało Ministerstwo Aktywów Państwowych. Tym samym resort odpowiedział m.in. na apele górniczej Solidarności, która jest zaniepokojona zalegającymi zapasami przy kopalniach.

Resort podjął działania, by we wszystkich kopalniach odblokować zapasy, tak by można prowadzić bezpieczną działalność, wydobycie – powiedział Adam Gawęda, wiceminister aktywów państwowych. Zapasy węgla w kopalniach przekraczają 3 mln ton. W centralnym magazynie będzie można przechować milion ton tego surowca. Ma być on położony w centralnej Polsce, aby w razie potrzeby stworzyć optymalne warunki transportu do różnych części Polski. Jak poinformował wiceminister, trwają rozmowy ze spółkami wydobywczymi i energetycznymi na temat stworzenia tego magazynu.

W ocenie związkowców z górniczej Solidarności do zalegających zapasów przyczynił się rekordowy import tańszego węgla do Polski, podobnie jak to było w latach 2014–2015. – Państwowe spółki znów nie odbierają zakontraktowanego węgla, choć są do tego zobowiązane – informują związkowcy. Jak twierdzi Bogusław Hutek, przewodniczący Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarność”, spółki energetyczne chcą w ten sposób wymusić na spółkach węglowych obniżki cen węgla, aby zrekompensować sobie straty, które poniosły w 2019 r. wskutek zablokowanych podwyżek cen prądu. Związkowcy przestrzegli, że nie dopuszczą do tego, aby kopalnie „zatkały się” nieodebranym węglem i by energetyka finansowała sobie straty kosztem górnictwa.

– To, że w poprzednim rządzie PiS były minister energii Krzysztof Tchórzewski i jego zastępca Grzegorz Tobiszowski wyprowadzili górnictwo na prostą i że je uratowali przed bankructwem, jest faktem. Walnie przyczynili się do ocalenia sektora wydobywczego, któremu od czasów koalicji PO-PSL groziła całkowita likwidacja – przypomniał Hutek.

– Od momentu przejęcia rządów przez PiS zainwestowano w sektor górniczy 10 mld zł – podał Grzegorz Tobiszowski. – Jednak osobną kwestią jest to, co było w poprzedniej kadencji rządów, a co teraz się dzieje – przekonuje Hutek. W tle niepokojów o stan rosnących zapasów są obawy górników o podwyżki. Jak podała Solidarność, domaga się ona 12-proc. wzrostu wynagrodzeń dla pracowników Polskiej Grupy Górniczej w 2020 r. Jeśli nie będzie znaczących podwyżek, wkrótce PGG sama się zlikwiduje, bo za tak niewielkie pieniądze za tak ciężą pracę nikogo tu nie przyciągną – powiedział Hutek.

Autor: Lucyna Piwowarska

Powrót

© FORUM S.A